The Swallow Quintet „Into the Woodwork”

ECM, 2014

Ludzie biegają, słuchając różnej muzyki. Popularna w środowisku biegaczy Biegowa Lista Przebojów to jednak dla miłośnika jazzu jedna wielka Terra Incognita. Biegać można jednak także przy jazzie. Wydana w połowie 2013 roku płyta kwintetu Steve’a Swallowa „Into the Woodwork” nadaje się moim zdaniem idealnie na biegowy trening.

Proszę się jednak nie bać, bo można też poznawać te nagrania w tradycyjny sposób. Steve Swallow skom- ponował 12 nowych utworów, a do nagrania skomponował (powtórzenie jest tu celowe…) niezwykle ciekawy skład. Po pierwsze Carla Bley – tym razem grająca wyłącznie na organach. Za zestawem perkusyjnym zasiadł Jorge Rossy – znany z pierwszego składu Brad Mehldau Trio. Grający na gitarze Steve Cardenas i na saksofonie tenorowym Chris Cheek znali się już wcześniej ze współpracy m.in. w zespołach Paula Motiana i Charliego Hadena, gdzie mogli spotkać także Swallowa i Carlę Bley. No i oczywiście nominalny lider kwintetu na gitarze basowej.

Od wydania tej płyty minęło już nieco ponad pół roku i napisano już o niej parę słów. W omówieniach zgodnie powtarza się jedna konkluzja – to znakomicie zrównoważony, niemal wzorcowy zespół jazzowy. Trudno się z tym nie zgodzić. Swallow skomponował, jak już wspomniałem, wszystkie utwory, ale sam ze swoim instrumentem pozostaje w tle, pozwalając na zaprezentowanie się pozostałym członkom zespołu. Zresztą nikt nie wyrywa się tu do przodu, muzycy zgodnie tworzą solidny background, kolejno prezentując smakowite solówki czy też dialogi w duecie. Kapitalne wrażenie robi prosty zabieg płynnego przejścia pomiędzy utworami. Steve Swallow i Carla Bley (bo tę muzyczną i życiową parę musimy chyba rozpatrywać w całości) pokazują, że znakomicie czują się także w muzyce bliskiej mainstreamowi. Należy podkreślić znakomite zgranie i porozumienie pomiędzy muzykami. Płytę nagrywano tuż po europejskim tournee zespołu, co niewątpliwie pomogło osiąg- nąć owo wrażenie. Fantastyczna była też decyzja namawiająca Carlę Bley do powrotu do organów. Tej płyty można słuchać z przyjemnością niemal bez końca. Jeżeli umknęła komuś w zalewie nowości ubiegłego roku, serdecznie polecam – to solidny „prawdziwy” jazz.

Tych zaś, którzy chcieliby zgodnie z początkową sugestią spróbować treningu z Into the Woodwork, zapraszam do tego całkiem na serio. Tak więc startujemy – na początkowe rozbieganie tytułowy „Into The Woodwork”: solówki organów, saksofonu i gitary umilą nam 5 minutowy trucht. Następnie właściwa rozgrzewka: „Back In Action” – 2 minuty skipów w rytm perkusji i 3 minuty wymachów pod saksofon. „Grisly Business” – 5 razy po 20 pompek. „Still There” – 3 okrążenia stadionu nieco szybszym tempem na zmianę ze „Small Comfort” – 1 okrążenie marszem. Całość powtórzyć 4 razy. „Never Know” – lekki trucht na zakończenie. Wreszcie ciepły prysznic przy „From Whom It May Concern (for Paul Haines)”. W domu zaś ogień w kominku i lampka wina do całości. Tylko o tym ostatnim nie wspominajcie swojemu trenerowi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s