MUZYCZNE REKOMENDACJE: okolice jazzu

For Tune, 2015

Wydawnictwo For Tune kojarzymy przede wszystkim z płytami z serii Magenta , prezentującymi jazz we wszystkich jego odcieniach. Jednak wydawca ten czaruje nas także innymi barwami muzyki – niezmiennie interesującej. Na przełomie listopada i grudnia 2015 ukazały się trzy płyty, które prezentują nagrania folkowe (seria zielona) oraz – co jest nowością w For Tune – hip-hopowe (seria niebieska – słowo śpiewane). Pisaliśmy już o nich w zapowiedziach wydawniczych, teraz o naszych wrażeniach.

Dominik Strycharski Core 6 – Czôczkò

Utwory na płycie Czôczkò zainspirowane są pieśniami kaszubskimi zaaranżowanymi następnie przez Dominika Strycharskiego. Aranżacje, opisane nazwami minerałów (w podtytułach podane są oryginalne tytuły pieśni), są punktem wyjścia do jazzowego rozwinięcia. Obok Dominika Strycharskiego na płycie prezentuje się sama śmietanka młodego pokolenia jazzu polskiego: Wacław Zimpel, Zbigniew Kozera, Ksawery Wójciński, Hubert Zemler i Krzysztof Szmańda. Skład ciekawy – dwa kontrabasy, dwie perkusje, flety proste i klarnety. Sekstet gra w sześciu spośród dziewięciu utworów. Ludowe tematy są tu często jedynie lekko zaznaczone, a kompozycje rozwijają się w dość swobodne improwizacje, momentami bliskie free jazzowi („Ametyst”). Kapitalnie brzmi solo obu perkusji w utworze „Szafir”. Trzy pozostałe kompozycje to duety Strycharski – Zimpel i tu pierwiastek „ludowości” jest już zaznaczony nieco mocniej. To w moim przekonaniu płyta bardziej jazzowa niż folkowa i z powodzeniem mogła by być wydana w głównej serii For Tune. W każdym razie tytuł nie tylko ciekawy, ale fantastycznie zagrany. Mocna pozycja w katalogu warszawskiego wydawnictwa.

Kwartet pałucki – Na skrzyżowaniu rzek (projekt Grzegorza Tomaszewskiego)

Kwartet pałucki – Na skrzyżowaniu rzek (projekt Grzegorza Tomaszewskiego)

Płyta ta zawiera fragmenty koncertu Kwartetu Pałuckiego z kwietnia 2014, opartego na tradycyjnych tematach pochodzących z Pałuk, a wśród gości zespołu pojawiła się m.in. Maria Pomianowska, mistrzyni fidelii kolanowych. Dwa pierwsze utwory brzmią dość tradycyjnie. Jeden z nich: „A w niedzielę” opracowany został na podstawie oryginalnych zapisów Oskara Kolberga. Jednak już trzecia kompozycja kompletnie wywraca odbiór płyty. Ogromna w tym zasługa śpiewającego na płycie Zbigniewa Zaranka wokalisty ….. trash metalowego Kreona. Znakomicie odnajduje się on w przyjętej konwencji koncertu. Świetnie wypada we fragmentach śpiewu ludowego, czaruje wokalizami i bluesowym zaśpiewem, wreszcie zaskakuje wstawkami a’la młody Ian Gilan. Porywająco brzmią sola saksofonów Michała Kulentego, wibrafonu Karola Szymanowskiego oraz cytry, lidera projektu Grzegorza Tomaszewskiego. „Byłem w niebie na obiedzie” to materiał na popularny przebój, chwytliwa melodia, ale jednocześnie wysoka klasa muzyczna. Aż trudno było zrezygnować z odtwarzania go w kółko i przejścia do kolejnych utworów – okazało się równie ekscytujących. „Łabędzie” to długa jazzowa suita, kwadrans solidnego mainstreamu. Finałowy „Pojołym se żonkę młodą” to popis kolejnego gościa, muzyka duetu Bayan Brothers – Łukasza Mirka, którego akordeon brzmieniem subtelnie balansuje gdzieś między Kcynią, a paryskim Montmartre. Zaskakująco nowoczesna płyta pokazująca jak płynnie i swobodnie mieszają się ze sobą, wydawało by się odległe kulturowe odniesienia.

Gadabit – „Drzewa”

Jeżeli coś miało by mnie przekonać do hip-hopu to właśnie płyta taka jak ta. Krakowski Gadabit zaprosił do udziału w nagraniu muzyków z różnych środowisk. Na płycie pojawili się m.in. jazzowy pianista Kuba Płużek, mezzosopranistka Magda Niedbała, folkowa wokalistka Joanna Słowińska, a także jeden z pionierów polskiej sceny hip-hop Dj Feel-X. Ostatecznie w nagraniach wzięły udział 22 osoby tworząc dość unikalną stylistyczną mieszankę. Muszę podkreślić, że mocną stroną płyty są, ku memu zaskoczeniu, teksty (autorstwa Przemka „K-Oui” Kawy) . Spodziewałem się raczej dość stereotypowych, banalnych opowieści, okraszonych „grubszym” słowem. Owszem przekleństwa zdarzają się, ale nie rażą, są trafione w punkt , wzmacniają przekaz – od konwencji nie da się przecież całkowicie uciec. Poza tym to bardzo inteligentne i dobrze opowiedziane historie i obserwacje. Czasem żartobliwe – jak w króciutkim „Pieprzysz”. Ponadto płyta ta jest niezwykle interesująca muzycznie. To nie jest tylko prosty hip-hopowy rytm. To nagrania momentami ambientowe, czasem lekko jazzujące, innym razem silnie bluesowe – „Dom” ze znakomitą gitarą Tomasza Kubiaka, moim zdaniem najlepszy kawałek na płycie. Duże zaskoczenie na plus warte polecenia dla osób otwartych na nowe, niebanalne doznania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s