Dario Fo „Córka papieża”

Wydawnictwo Znak, 2015

Zawsze sądziłam, że to czasy mi współczesne były straszne i niebywale barbarzyńskie. Okrucieństwa, mordy, walka o władzę i polityczne rozgrywki, przy których dzisiejsze „afery” i nadużycia zdają się błahymi, drobnymi potknięciami. Wiek XXI to wielość badaczy, znawców i historyków, dostępność historycznych źródeł i dokumentów. Zdawać by się mogło, że wreszcie mogę liczyć na to , że moja osoba opisana będzie uczciwie, tak jak na to zawsze zasługiwałam. Za moich czasów wrogowie mojego Ojca walcząc z nim oczerniali także i mnie – poprzez plotki, listy, paszkwile i pamflety. Z upływem wieków cytowano to i powtarzano.

Teraz, o zgrozo, okazuje się, że wszystko co wówczas wymyślono stało się „historyczną” prawdą na temat Lukrecji Borgii. Doprawdy nie mogę zrozumieć jak to możliwe, że te niestworzone historie są dziś przyjmowane z taką wiarą.

Po raz pierwszy wydano mnie za mąż kiedy miałam trzynaście lat. Teraz wzbudziło by to oburzenie, ale kiedy chodzi o mnie przyjmuje się, że to dowód moją na rozwiązłość. Mężów przydzielano mi i odbierano nie licząc się z moimi uczuciami. Lukrecjo wyjdziesz za niego za mąż, Lukrecjo Twoje małżeństwo zostanie unieważnione. Wszystko to czynione było przez mego Ojca i brata jakoby dla mojego dobra.

Nikt nie pamięta o tym, że zawsze, wbrew przeciwnościom rozpaczliwie próbowałam ułożyć sobie  życie, nawet z mężem nie wybranymi przez mnie. Próbowałam zdobyć taką pozycję, aby móc potem pomagać innym. Ufundowanie klasztoru, pomoc dla sióstr i służebniczek, wsparcie dla mieszkańców mego księstwa, którzy znaleźli się w trudnym położeniu. Wszystko to jest pomijane i niezauważane. Moi krytycy nie pamiętają, że życie to potrzeba kompromisów. Tak było zawsze. Ja bez żadnego wsparcia, pomocy, sama przeciw machinacjom mojej Rodziny, musiałam działać tak, aby z każdej, najtrudniejszej nawet sytuacji wykrzesać możliwość czynienia czegoś dobrego i wartościowego. Teraz pamięta mi się tylko ustępstwa jakie musiałam poczynić, podkoloryzowane raniącymi plotkami.

Nawet kiedy ktoś próbuje mnie bronić i przybliżyć prawdę to okazuje się, że moje życie tak naprawdę jest historią mojego Ojca i mojego brata. Ja pozostaję tylko dodatkiem do ich losów i choć za wszelką cenę usiłowali mnie oni przekonać że jestem królową, to cały czas byłam tylko pionkiem na szachownicy przesuwanym wedle zachcianek i potrzeb. Teraz ich występki przyjmuje się wzruszeniem ramion, tłumacząc specyfiką czasów w jakich były dokonane. Dla mnie zaś, nie ma żadnego wytłumaczenia i usprawiedliwienia. Choć większości przypisywanych mi czynów nigdy nie popełniłam.

Co począć ? Zostawić to wszystko i poczekać, aż zostanie wreszcie zapomniane ? Liczyć na to, że tak właśnie może się stać ? Czasem myślę, że skoro byłam tak wyrachowana i zła to może powinnam i teraz, broniąc się, sięgnąć po broń, którą rzekomo była mi najbliższa – po truciznę. Och, to oczywiście żart mój Panie. Doprawdy nie mam już sił z tym walczyć. Jak Pan myśli, signore Fo, co powinnam zrobić?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s