LIVE: Fred Hersch

Scena Monk, Gdańsk, 22.5.2026

Fred Hersch, jeden z najwybitniejszych artystów współczesnego jazzu grywa w Polsce niezwykle rzadko. Tak więc bez wątpienia każdą okazję do posłuchania tego pianisty należy wykorzystać.

Takowa nadarzyła się pod koniec maja, gdy  Hersch zawitał do Gdańska, goszcząc w Scenie Monk ze swoim triem. Towarzyszyli mu perkusista Joechen Rueckert – z którym  pianista współpracuje od dawna; Rueckert poza koncertami, brał również udział w nagraniu kilku płyt Herscha – oraz kontrabasista Felix Moseholm – wschodząca gwiazda międzynarodowej sceny, współpracownik między innymi Brada Mehldaua i Samary Joy.

Trio rozpoczęło od kompozycji „Little Song” samego Herscha, znanej chociażby z solowej płyty pianisty wydanej przed dwoma laty. Kompozycje własne lidera pojawiły się później w czasie koncerty, ale program złożony był głównie z muzyki nawiązującej do wybitnych postaci światowej senny muzycznej. Ponieważ wydarzenie miało miejsce kilka dni przez setną rocznicą urodzin Milesa Davisa, Hersch najczęściej przywoływał w zapowiedziach jego osobę,  i kojarzone z nim utwory, Trio wykonało więc iędzy innymi „Love For Sale”. „ I Fall in Love Too Easily” i „My Funny Valentine” z kapitalnym intro fortepianu i znakomitym solem basu.

Usłyszeliśmy również „My Old Man” Joni Mitchell z jej albumu „Blue”, muzykę Ornette’a Colemana oraz Theloniousa Monka. W tym ostatnim przypadku Hersch rozpoczął od „Round’ Midnight” – w postaci długiej solowej improwizacji opartej na tej kompozycji. Główny jej motyw pojawił się tu na zaledwie kilka sekund. Już całe trio rozwinęło to przechodząc płynnie do „In Walked Bud”.

Jazzowe klasyki zyskiwały w interpretacjach Herscha nieoczywiste oblicze, a pianista zaskakiwał nieortodoksyjnym, niezwykle oryginalnym podejściem do nich. Nieco ponad godzinny koncert zakończył bis w postaci „Somewhere’ Bernsteina. To było niewątpliwe WYDARZENIE – pokaz mistrzostwa najwyższej klasy.

Warto na koniec wspomnieć o lokalizacji w której odbył się koncert. Scena Monk działa w miejscy, gdzie niegdyś mieścił się legendarny klub Rudy Kot.  Kameralna powierzchnia na ostatniej kondygnacji budynku, mieści zaprojektowany ze smakiem jazzowy klub, rewelacyjną przestrzeń dla spotkań z jazzem. Program budzi podziw – w Gdańsku regularnie koncertują gwiazdy i „gorące” nazwiska światowej sceny muzycznej. Last but not least:  klub ma najwygodniejsze „siedziska” jakie zdarzyło mi się spotkać podczas licznych koncertowych wypadów – niewątpliwe sprzyjające jeszcze lepszej kontemplacji muzyki.

Dodaj komentarz