Audio Cave, 2021

Po dwóch latach od premiery debiutanckiego albumu kwartet NVC prezentuje swoją drugą płytę. Chociaż zespół postawił tym razem na nieco odmienny sposób przygotowania materiału to można powiedzieć, że „Emocje” kontynuują stylistyczne wątki z „Obserwacji”.
W debiucie kwartet postawił na całkowitą improwizację. Tym razem muzycy przygotowali najpierw tematy mające stanowić szkielet poszczególnych utworów. Dopiero na tej bazie tworzona była improwizowana struktura kolejnych nagrań. „Emocje” w pięciu odsłonach opowiadają o …. emocjach – prowadząc słuchacza od „Radości” poprzez „Złość”, „Strach”, „Wstręt”, aż po „Smutek”. Podobnie do pierwszej płyty zdecydowali się na zarejestrowanie dość długich utworów – cały album trwa niemal pięćdziesiąt minut. Warto jeszcze wspomnieć, że w składzie grupy zaszła jedna zmiana – w miejsc Łukasza Lembasa pojawił się nowy basista Grzegorz Chudzik.
Chociaż tytuły sugerują opowieści o odczuciach nieskomplikowanych to już muzyczna narracja nieco niuansuje większość z nich. W „Radości” tempo utworu nie kojarzyło mi się z wesołą gonitwą, ale raczej z pędem podszytym obawą, że to co dobre zaraz się skończy i trzeba jak najszybciej korzystać z okazji. Nawet w sposób szaleńczy i destrukcyjny. Finałowy „Smutek” odbierałem za to nie jak lamet, a bardziej jako zmęczenie, znużenie, przytłoczenie przeciwnościami. Za to „Złość” nie zostawiła wątpliwości. Trash-metalowa perkusja łomocze tu równo przez ponad trzynaście minut. Choć jak na mój gust NVC złościło się nieco za długo,
Nuda słuchaczowi w każdym razie nie grozi. „Emocje” kipią emocjami. Saksofonista Rafał Wawszkiewicz konsekwentnie bryluje na pierwszym planie wspierany przez elektronikę i soczystą sekcję rytmiczną. Można tu powtórzyć konstatacje z recenzji „Obserwacji”: NVC nie serwuje nam muzyki lekkiej, łatwej, przyjemnej, czy nawet „przyjaznej” słuchaczowi. Za to bezwarunkowo hipnotyzuje nie pozwalając odbiorcy wyrwać się z kręgu „Emocji” ani na chwilę.
