Anouar Brahem „Blue Maqams”

ECM, 2017

brahem

Wydana prawie dwadzieścia lat temu płyta Anouara Brahema Thimar z udziałem Johan Surmana i Dave’a Hollanda jest moją ulubioną w dyskografii tunezyjskiego wirtuoza oudu. Uważam ją także za jedną z najlepszych płyt, jakie w ogóle dane mi było w życiu poznać.

Dlatego zawsze uważnie wsłuchuję się w kolejne projekty Brahema. Blue Maqams zelektryzowała mnie z kilku powodów jeszcze przed ukazaniem się na rynku. Po pierwsze z racji kolejnego spotkania Brahema z Hollandem. Obu panów łączy długa współpraca studyjna i koncertowa datowana od wspomnianego już albumu Thimar. Po drugie z tytułu zaproszenia do nagrań dwóch innych niezwykle ciekawych muzyków. Jack DeJohnette – muzyk instytucja, z Brahemem nagrywał teraz po raz pierwszy, ale już z Hollandem spotykali się niejednokrotnie, począwszy od współpracy z Milesem Davisem. Django Bates zadebiutował pod szyldem ECM w listopadzie tego roku, a siłą sprawczą jego udziału w tej sesji był Manfred Eicher. Brahem, który sam czuje się oddany tradycyjnej muzyce arabskiej, z jazzmanami współpracował już wielokrotnie. Teraz jednak po raz pierwszy skonfrontował się z jednym z najbardziej klasycznych składów jazzowych. Dialog oudu z fortepianem wsparty jazzową sekcją rytmiczną – taki był pomysł na Blue Maqams. Kompozycje na najnowszy album napisał Brahem w latach 2011-17, z wyjątkiem dwóch utworów z lat 1990 Bom Dia Rio i Bahia (ten drugi pojawił się już na jednej z wcześniejszych płyt tunezyjskiego mistrza).

Mariaż jazzu z arabską klasyką (tytułowy makam to wzorzec melodyczny w tradycyjnej muzyce arabskiej, a dlaczego jest on „w kolorze blue” nietrudno się chyba domyślić) wyszedł tutaj perfekcyjnie. Pomiędzy Brahemem, a Batesem zaiskrzyło już podczas sesji, a jej wynik jest wręcz rewelacyjny. W rozpoczynającym płytę Opening Day, fortepian pojawia się dopiero w trzeciej minucie nagrania, włączając się w narrację genialnie w swej subtelności, zwiastując wyjątkowe chwile. Zachwyca również Bates duetami z Brahemem w La Passante i La Nuit oraz długimi introdukcjami w tym samym La Nuit i The Recovered Road To Al-Sham. DeJohnette operuje w większości nagrań talerzami, jako pierwszym głosem perkusyjnym, a wraz z Hollandem tworzy jazzowy pierwiastek tego przedsięwzięcia. Ostatnie dwie i pół minuty wspomnianego już The Recovered Road To Al-Sham to majstersztyk w wykonaniu obu muzyków. Dave Holland zapisuje się w pamięci także wiodącą rolą i kapitalną solówką w Bom Dia Rio. Wspaniała, emocjonująca i poruszająca płyta. Mistrzowie w najwyższej formie.

JazzPress 12/2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s