ROZMOWA: Max Andrzejewski

Max Andrzejewski – berliński perkusista i kompozytor, jedna z najciekawszych postaci młodego pokolenia jazzmanów zza Odry. Grywa z własnymi zespołami jazzowymi i jazz-rockowymi, kompoznuje dla teatru, współpracuje z performerami. Często występuje w Polsce z naszymi muzykami.

Rozmowa przeprowadzona w maju 2017 roku z okazji premiery płyty „Max Andrzejewski’s HÜTTE and The Homegrown Organic Gospel Choir”

Twoje nazwisko sugeruje, że jesteś jednym z członków polskiej diaspory muzycznej w Berlinie. Jednak pomimo polskich korzeni jesteś muzykiem niemieckim, choć twoja rodzinna historia jest ciekawa i intrygująca.

Max Andrzejewski: Mój dziadek był Polakiem, pochodził z Szamotuł. W czasie II wojny światowej był niemieckim jeńcem. Początkowo trzymano go w więzieniu, ale po pewnym czasie skierowano do pracy w gospodarstwie rolnym niedaleko Bonn. Tak się złożyło, że było to gospodarstwo rodziny mojej babci. Babcia miała wtedy 17 lat. Tak się złożyło, że zakochali się w sobie, pobrali się i zdecydowali pozostać w Niemczech. Historia z pozoru romantyczna, ale też trochę smutna, ponieważ dziadek po wojnie już tylko raz odwiedził Polskę. Później zbyt obawiał się podróży do Szamotuł, nie wiedział czy będzie mógł wrócić. Niestety nie nauczył mojego ojca języka polskiego i ja sam też nie miałem okazji żeby się polskiego nauczyć. Może teraz powinienem zacząć.

Mogłoby się to ci przydać, ponieważ masz dużo kontaktów z polską sceną jazzową. Grasz w zespole Marka Pospieszalskiego, a także z Ksawerym Wójcińskim w triu Charlesa Gayle’a. Jak to się stało, że zacząłeś współpracować z polskimi muzykami?

Zawsze pragnąłem współpracować z polskimi muzykami. Odzywały się tu moje rodzinne powiązania z Polską, jak sądzę. Zresztą zawsze w Polsce dobrze się czułem. Spotkałem Maxa Muchę w czasie, kiedy mieszkał on w Berlinie i zaczęliśmy razem grać w trio z Eliasem Stemesederem. Potem poznałem Marka i tak ta moja współpraca z polskimi muzykami się rozwijała. Nagraliśmy z Markiem Pospieszalskim płytę (Marek Pospieszalski gra piosenki, które śpiewał Frank Sinatra – przyp. red.), która właśnie się ukazała. Poza tym Maciej Obara zaprosił mnie i Maxa Muchę na trasę koncertową po Indiach. Tak więc rzeczywiście udaje mi się dużo w Polsce bywać i pracować.

A jak znalazłeś się w triu Charlesa Gayle’a? 

Zaprosił mnie agent Charlesa, który mieszka w Berlinie. Stąd moja współpraca z nim i z Ksawerym Wójcińskim.

Jak się pracuje z Charlesem Gaylem?

Charles jest niesamowity. To jedyny muzyk, z jakim miałem okazję pracować, który wywodzi się ze środowiska free jazzu lat sześćdziesiątych. On cały czas podtrzymuje tamtą oryginalną duchowość, idee, które zapoczątkowały free jazz.

Ksawer Wójciński wspominał swoje pierwsze spotkanie z Charlesem Gaylem, kiedy ten dowiedziawszy się, że Ksawery jest z Polski, zaczął grać, popularną polską piosenkę z lat 1930 – Umówiłem się z nią na dziewiątą.

Nie znam niestety starych polskich piosenek, więc nie mam podobnych doświadczeń. Ale Charles rzeczywiście potrafi zaskoczyć takimi niespodziankami. Uwielbiam na przykład, kiedy nagle zaczyna śpiewać stare gospelowe utwory.

W kwietniu ukazała się nowa płyta twojego zepołu HÜTTE Bardzo oryginalna, ponieważ zaprosiłeś do nagrań chór gospel, a także bluesową i gospelową wokalistkę Dorrey Lin Lyles. Możesz przybliżyć nam trochę genezę powstania tego projektu?

Uwielbiam śpiewać i bardzo lubię stare big bandy z lat 30 i 40, z wokalistami i chórkami. Pomyślałem, więc, że połączę moje freejazzowe HÜTTE z chórem. Napisałem trochę muzyki, taki stylistyczny rollercoaster i wydaliśmy pierwszy album (Max Andrzejewski’s HÜTTE und Chor – Traumton Records, 2014 – przyp. red.) z małym, pięcioosobowym składem wokalnym. W ubiegłym roku postanowiłem rozwinąć ten pomysł i szukałem jednorodnego stylu, na jakim moglibyśmy się skupić. Uznałem, że gospel będzie dobrym wyborem, że zrobimy freejazzowo-gospelowy album. Z większą ilością śpiewaków i z prawdziwą gospelową wokalistką. Dlatego teraz mamy na płycie chór składający się z dwunastu osób i właśnie Dorrey Lin Lyles. Udało nam się zrobić nagranie w berlińskim Radiu RBB i otrzymać wsparcie Senatu Berlina, co umożliwiło realizację mojego pomysłu.

Jednak teksty na płycie nie są typowo gospelowe.

Tak. Nie chciałem mieć piosenek stricte religijnych, o miłości do Boga i wymyśliłem, że teksty będą i miłości do jedzenia.

Skąd taki pomysł?

Zastanawiałem się z Sylvaną Seddig, o czym mogą opowiadać gospelowe piosenki. Ona wtedy powiedziała; „Max, ty ciągle mówisz o jedzeniu, napiszmy więc teksty właśnie o jedzeniu.” Pomyślałem, że to fantastyczny pomysł. W dzisiejszych czasach, jedzenie jest dla wielu osób pewnego rodzaju substytutem religii. Temat jedzenia, różnorakich diet, wegetarianizmu, weganizmu ciągle przewijają się wokół nas. Albo kwestie bycia szczupłym, a także sprawy dotyczące produkcji żywności. Intensywność, z jaką te tematy pojawiają się i egzystują w naszym świecie stwarza właśnie wrażenie traktowania ich niczym religii, a poza tym rodzi problemy takie jak religia.

Teksty napisała właśnie Sylvana oraz Thomaspeter Goergen.

To był jej pomysł, więc poprosiłem właśnie Sylvanę o napisanie tekstów. No i Thomaspetera, który jest poetą i dramaturgiem.

Oboje znasz ze swojej aktywności okołoteatralnej. Pracowaliście razem. 

Pracowałem z Sylvaną, która jest aktorką i tancerką, przy projekcie napisanym dla dwojga tancerzy i dwóch perkusistów. Natomiast Thomaspetera znam ze współpracy przy sztuce Tyrannis, którą on napisał, a ja skomponowałem muzykę do tego przedstawienia.

Muszę przyznać, że miałem wątpliwości czy ta koncepcja albumu, z jedzeniem jako motywem przewodnim, jest żartem, czy też rzeczywiście na serio chcieliście skierować uwagę odbiorcy na wspomniane, ważne skądinąd problemu naszych czasów?

Nie, to nie jest żart. Wierzę w piękno dobrego jedzenia i rzeczywiście mogę rozmawiać o tym na okrągło. Uwielbiam, wręcz dosłownie czczę dobry posiłek. Dlatego niektóre z piosenek to właśnie oddanie czci jedzeniu. Jednak dla mnie ważne jest także by rozmawiać o negatywnych stronach związanych z tym tematem. O zaburzeniach, problemach związanych z produkcją żywności. To chyba największa różnica w stosunku do oryginalnego gospel, że opowiadamy także o sprawach właśnie negatywnych.

Ten album miał dość nietypową, jak na taką muzykę, promocję. Nagraliście wideo, które miało premierę w prestiżowej stacji telewizyjnej 3sat.

W pewnym momencie pojawiła się dość niezwykła okazja. Pracowałem z Ersanem Mondtagiem, który jest wschodzącą gwiazdą niemieckiego teatru, a przy okazji fanem HÜTTE. To on zaproponował i zaoferował mi nakręcenie wideo. Udało mi się zorganizować nagranie w supermarkecie Metro, nocą. Dyrekcja sklepu bardzo nam pomogła. W nagraniu opowiedzieliśmy historię ludzi, którzy żyją w ukryciu właśnie w supermarkecie i wychodzą tylko nocą by czcić jedzenie. Jednak nie wolno im nic zjeść. Bardzo to pasowało do tekstu tego utworu.

Współpraca z teatrami jest dość znaczą częścią twojej muzycznej działalności.

Tak, komponuję często dla teatrów. Dość często pracuję właśnie z Ersanem Mondtagiem, który reżyseruje bardzo interesujące, eksperymentalne sztuki w najważniejszych niemieckich teatrach. Czasami dość radykalne. Ersan zostawia mi dużo swobody przy komponowaniu. Tak więc zdarza mi się napisać coś na kwartet smyczkowy, a czasem tylko na marimbę i głosy. Mam okazję napisać muzykę, której prawdopodobnie inaczej nie miałbym szansy stworzyć. Ta praca także wpływa na moje kompozycje przygotowywane dla HÜTTE. Może nigdy bym nie wpadł na pomysł napisania pozytywnie brzmiącego utworu, który opowiada o tak strasznej przypadłości jak anoreksja. To taki dziwny na pierwszy rzut oka, teatralny sposób zwrócenia uwagi na jakiś problem. Lekko abstrakcyjny, może trochę cyniczny. To tak jak podłożenie walca Straussa do sceny pełnej przemocy u Stanleya Kubricka.

Powiedz jak wogóle zaczęła się twoja przygoda z muzyką. Skąd takie zainteresowania i dlaczego wybrałeś jazz?

Zainteresowałem się jazzem już kiedy miałem 14 lat. To zasługa nauczyciela w szkole, który zapoznał mnie z jazzowymi nagraniami, pokazał mi na przykład Coltrane’a. Pisał także musicale, które potem były wystawiane w szkole. Na początku słuchałem dużo nagrań funkowych, ale lubiłem także Pata Metheny’ego. Moje zainteresowania zmieniły się jednak i to dość drastycznie, kiedy rozpocząłem studia. Poznałem i polubiłem wtedy free, stałem się wielkim fanem Ornette’a Colemena.

A jakiej muzyki słuchasz teraz?

Bardzo różnej. To może być György Ligeti, a za chwilę mój ulubiony zespół rockowy Deerhof albo nagrania Paula Motiana. To ważne żeby być otwartym na różnorodności stylistyczne. Tyle jest pięknej muzyki do poznania i do odkrywania. I to się nigdy nie kończy.

To stylistyczne zróżnicowanie widać nie tylko w twoich fascynacjach, ale także w twórczości. Wspominałeś już o kompozycjach dla teatru, oczywiście o HÜTTE, ale poza tym masz też zespół właśnie rockowy.

Tak. PRANKE to duet, który jest moim drugim głównym projektem muzycznym obok HÜTTE. Gramy, eksperymentalny, awangardowy rock. Tak to można określić. Gram na perkusji, syntezatorach i śpiewam, a drugim muzykiem w zespole jest islandzki gitarzysta i wokalista Daniel Bodvarsson. W przyszłym roku ma się ukazać nasza płyta, mamy już zaplanowaną sesję nagraniową.

Jakie jeszcze muzyczne plany masz na nadchodzące miesiące?  

Pracuję obecnie nad kompozycją zamówioną przez „aDevantgarde Festival“. To festiwal muzyki współczesnej w Monachium.  Z HÜTTE and The Homegrown Organic Gospel Choir koncertujemy z programem z naszej najnowszej płyty. Mam nadzieję, że uda nam się zaprezentować ten projekt także w Polsce. Koncertuję także z PRANKE, z gitarzystą Kalle Kalimą. Mam także plany związane z innym awangardowym rockowym projektem Expressway Sketches. Mam też w planach muzykę dla Münchner Kammerspiele – teatru w Monachium – do sztuki o skandalach związanych z niemieckimi neonazistami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s