„Endeavour”

PBS, 2012-2023

Dziewięć sezonów i 36 odcinków. Brytyjskie seriale nie rozpieszczają widza ilością, ale bez wątpienia poszczycić się mogą niezwykle  wysoką jakością produkcji.

Niezmiernie rzadko zdarza mi się pisać o programach telewizyjnych. „Endeavour” jest chyba dopiero drugim takim przypadkiem. Co więc skłoniło mnie do wypowiedzenia się na jego temat ? Przede wszystkim żal, że tak znakomity serial nie miał jakość szczęścia i możliwości przebić się [mam tu na myśli nasze lokalne poletko] do szerszej widowni.

Cóż „Endeavour” nie oferuje pościgów, strzelanin. Rozgrywa się w statecznym, właściwym czasom o jakich opowiada tempie – akcja poszczególnych serii rozgrywa się w latach 1965-1972.  Serial jest prequelem popularnego w Wlk. Brytanii „Inspektora Morse’a” [opartego na powieściach Colina Dextera] i opowiada o początkach kariery  głównego bohatera. Każdy z odcinków trwa około 90 minut i jest de facto pełnometrażowym filmem.

W filmach znajdziemy dużo odniesień do ówczesnej brytyjskiej rzeczywistości, komentowane są zmiany kulturowe, obyczajowe i społeczne, w tle pojawiają się ważne w poszczególnych latach postacie i wydarzenia.  Niebanalną rolę odgrywa w filmach muzyka: zarówno oryginalna ścieżka autorstwa  Barringtona Phelounga [serie 1-6] oraz utwory muzyki klasycznej – detektyw Morse jest miłośnikiem muzyki i członkiem amatorskiego chóru w Oxfordzie, gdzie toczy się akcja serialu.

Dlaczego w Polsce „Endeavour” niemal niezauważenie przemknął przez ekrany ? Cóż wyrafinowanie i subtelność na pewno nie są w dzisiejszych czasach cenione ani promowane. A decydenci stacji telewizyjnych nie lubią ryzyka, więc serial początkowo nadawany przez Ale Kino wylądował ostatecznie w beznadziejnym kanale Epic Drama, gdzie widzowie skazani są na lektora zagłuszającego oryginalną wersję [którego nie można wyłączyć] oraz reklamy.  W streamingu kilka sezonów dostępnych jest jedynie dla abonentów Canal+.   

„Endeavour” to niewątpliwa telewizyjna perełka lśniąca w nawale napierającej zewsząd przeciętności i sztampy. Więc jeżeli komuś nadarzy się taka okazja to zachęcam do poznania „Endeavoura”. Przepięknie sfilmowanego, znakomicie zagranego [Shaun Evans w roli tytułowej, a także za kamerą w kilku odcinach, Roger Allam, Anton Lesser, James Bradshaw, Sean Rigby, Caroline O’Neill, Abigail Thaw (córka odtwórcy głównej roli w oryginalnym serialu)] z wyrazistymi postaciami i niebanalnie poprowadzonymi, acz nie wydumanymi zagadkami kryminalnymi.

Dodaj komentarz