LIVE: Millenium Docs Against Gravity – Bill Frisell Trio  

Muzeum POLIN , Warszawa, 14.5.2022

Festiwale często starają się umieścić w swoich programach wydarzenia wyjątkowe, unikalne, niemożliwe, bądź przynajmniej trudne do zobaczenia gdzie indziej. Tegoroczny festiwal filmowy Millenium Docs Against Gravity włączył do swojego programu punkt, który warunki te spełnia z naddatkiem.    

Po raz pierwszy (według zapowiedzi Organizatorów) na MDAG usłyszeć można było jazzowy koncert. Trio Billa Frisella, wykonywało kompozycje gitarzysty napisane do filmów Billa Morrisona. Morrison to ceniony i wielokrotnie nagradzany filmowy eksperymentator. W Warszawie obejrzeć można było retrospekcję jego twórczości, a na seansie połączonym z koncertem wyświetlono dwa jego filmy. Krótki (16 minut) „The Mesmerist”, który dał nazwę całemu filmowo-muzycznemu projektowi z udziałem Billa Frisella, jest montażem scen z niemego filmu „The Bells” z roku 1926. Z kolei dokumentalna „Wielka powódź” opowiada o klęsce żywiołowej z roku 1927 i wykorzystuje archiwalne nagrania z tamtego okresu.

Dla widza poznanie obu filmów jest doświadczeniem niewątpliwie intrygującym. „The Mesmerist” oferuje pokaz możliwości eksperymentalnych zabaw materią filmu niemego. Dokumentalna „Wielka powódź” zaciekawia jako obraz realiów życia sto lat temu, bardziej nawet niż jako relacja z tytułowej powodzi. Frisell jako kompozytor postanowił obie historię opowiadać równolegle muzyką. I stworzył ścieżkę dźwiękową idealnie dopasowaną do tego co widzimy na ekranie.  Wszystko wydawało się więc perfekcyjne. Ciekawe filmy, świetna muzyka, niemal doskonałe zgranie obrazu i dźwięków.  Mnie jednak niemal od samego początku koncerto-projekcji zaczęły się nasuwać liczne wątpliwości.

Oba filmy funkcjonują na co dzień z muzyką odtwarzaną (notabene w ekscytujących składach: kompozycje do „The Mesmerist” Frilsell nagrywał z Davem Hollandem i Elvinem Jonesem).  Trio grające w formule live paradoksalnie nieco zubożyło artystyczną wartość całości. Siła jazzu tkwi w swobodzie. Frisell na koncertach zawsze wypada znakomicie – kilkakrotnie miałem możliwość słuchania jego występów. W Warszawie trio gitarzysty (Tony Scherr – kontrabas, Kenny Wollesen – perkusja, wibrafon) jedynie odgrywało gotowy materiał muzyczny. I to skrępowanie zapisem nutowym, dało się bardzo odczuć. Dźwięk z offu nie tworzył by takiego wrażenia.

Muzyka live sprawdziła się jeszcze przy pierwszym, krótkometrażowym filmie. Natomiast dokument o powodzi, zaczynał już w pewnym momencie nużyć. I tu mam nieco pretensji do Billa Morrisona, który część sekwencji użył w moim odczuciu tylko dlatego by za wszelką cenę wykorzystać posiadane materiały. Trwający osiemdziesiąt minut obraz można by skrócić o przynajmniej jedną czwartą.  

Nie wszystkim jednak to przeszkadzało – takie imprezy są również  wydarzeniami natury towarzyskiej, na których przede wszystkim trzeba się pokazać i okazać na koniec entuzjazm. W trakcie można natomiast skupiać się na przykład na przeglądaniu rolek na Instagramie – niektórym widzom frisellowska muzyka uprzyjemniała właśnie takie zajęcia.  Ja sam miałem wrażenie – uwaga sarkazm! – jakbym oglądał „Gwiezdne wojny”, do których na żywo przygrywają berlińscy filharmonicy pod batutą Johna Williamsa. 

Spróbować było jednak warto. Ot choćby dlatego, że koncert zachęcił by spotkać się jeszcze z filmami Morrisona. W trakcie normalnego kinowego seansu, albo w domowym zaciszu, można bowiem – za całkiem przystępną cenę – zaopatrzyć się w bogaty zestaw jego dzieł wydany na dyskach Blu-ray.   Oba tytuły wyświetlone w Warszawie również tam się znajdują.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s