LIVE: 14 Letnia Akademia Jazzu

Klub Wytwórnia, Łódź, 08.2021

Tydzień po emocjach International Jazz Platform [naszą relację można przeczytać tutaj: https://donos.home.blog/2021/07/23/live-central-european-jazz-showcase-2021/] wystartowała w Łodzi Letnia Akademia Jazzu. W nieco skromniejszym formacie i w krajowej obsadzie. Nadal ze zróżnicowanym i atrakcyjnym programem i wykonaniami przygotowanymi specjalnie dla festiwalu.

Rozpoczęło festiwal dwóch przedstawicieli „nowej fali” krajowego jazzu. Zaczął się festiwal występem tria Saturn V. Gitara basowa i perkusja ciekawie kontrastowały z pianinem.  Za to nieco mniej intrygująco i oryginalnie wypadły fragmenty w których Miłosz Oleniecki przesiadał się do instrumentów klawiszowych. Saturn V poruszał się w podobnej stylistyce co gwiazda wieczoru EABS. Co więcej jeden z muzyków zaprezentował się w obu składach. Wysłuchanie obu koncertów jednego po drugim pokazało jednak sporą różnicę między klasą obu zespołów. Saturnowi brakowało wykończenia, dopełnienia programu wyrazistym akcentem. Po EABS wyraźnie widać okrzepnięcie w scenicznych bojach. Nie utracili młodzieńczej świeżości, a przy tym w pełni korzystają z narastającego doświadczenia. EABS zagrali w Łodzi przekrojowy program sięgając po utwory Komedy (ku dużemu zadowoleniu publiczności), Sun Ra, ale prezentując także nowy materiał: kompozycje Zbigniewa Seiferta oraz utwory autorskie, które pojawić się mają na zapowiedzianej i już zarejestrowanej płycie.

Foto: Piotr Fagasiewicz

Dwa kolejne wieczory upłynęły pod znakiem kontrastów pokoleniowych i stylistycznych. Drugą odsłonę festiwalu zainaugurowało trio Kwaśny Deszcz – zespół, którego pierwsza płyta była jednym z najciekawszych debiutów fonograficznych poprzedniego roku. Jakość oferty zespołu potwierdził świetny koncert. Występ z niespodziewanym udziałem Leszka Możdżera, który dołączył do tria w ostatnim utworze. Znakomity pianista powrócił po przerwie z solowym recitalem, w którym znalazły się jego repertuarowe hity, a wśród nich  utwory muzyki popularnej, kompozycje własne oraz dzieła Krzysztofa Komedy. Wszystko przeplatane przewrotną konferansjerką. W sukces nikt nie wątpił, czego dowodziła chociażby szczelnie (w miarę pandemiczno-sanitarnych możliwości) wypełniona sala. Trzeci wieczór rozpoczął Wójciński-Szmańda Quartet. Jeden z najlepszych improwizujących zespołów krajowej sceny jazzowej. Muzyka improwizowana nie jest propozycją łatwą, ale godzinny występ braterskiego zespołu publiczność wysłuchała z uwagą, entuzjastycznie kwitującsolowe popisy każdego z muzyków. Cała czwórka pokazała jak kapitalnie potrafi reagować na to co dzieje się na scenie, a także … poza sceną: Szymon Wójciński z refleksem i pomysłowością wszedł w interakcję z dzwoniącym telefonem.  Finał należał tym razem do Krzysztofa Herdzina i Mietka Szcześniaka, którzy z towarzyszeniem Roberta Kubiszyna i Pawła Dobrowolskiego zaprezentowali utwory, które znalazły się na  płycie Songs From Yesterday.  Zaczęli od Beatlesów i Beatlesami zakończyli koncert. Niesztampowe aranżacje autorstwa Krzysztofa Herdzina, zestaw nieśmiertelnych przebojów i ciepła przyjacielska atmosfera wykreowana przez muzyków sprawiły, że wieczór uznać można było za wyjątkowy.

Foto: Piotr Fagasiewicz

Przedostatni wieczór wypełniły występy dwóch wschodzących gwiazd krajowej muzyki. W pierwszej części zaprezentował się kwartet skrzypaczki Amalii Umedy Obrębowskiej.  Liderka jest jedną z uczestniczek programu Footprints, promującego nadzieje europejskiego jazzu.  Projektu, będącego elementem International Jazz Platform.  Na LAJ wraz ze swoim zespołem miała okazję zaprezentować się szerszej publiczności. Druga odsłona wieczoru należała do Resiny, wiolonczelistki, kompozytorki i aranżerki, będącej jedną z gwiazd  brytyjskiej wytwórni Fat Cat Records, która specjalizuje się w wydawaniu muzyki znajdującej się na przecięciu współczesnej (post)klasyki, minimalizmu, muzyki ilustracyjnej oraz improwizowanej. W  katalogu wspomnianego wydawcy znajdują się wykonawcy tej miary co SigurRós, Múm, Matmos czy też Jóhann Jóhannsson. Na zamknięcie organizatorzy tradycyjnie zaplanowali koncert specjalny  z materiałem przygotowanym na zamówienie festiwalu. Autorem tegorocznej kompozycji był Maciej Obara, który do wykonania zaprosił Dominika Wanię oraz Atom String Quartet. Koncert trwał niewiele ponad godzinę, ale dostarczył mnóstwa wrażeń.  Prym w narracji wiódł duet Obara / Wania, który niekiedy koncertuje w tak kameralnym zestawieniu. Popularne Atomy zachowały za to powściągliwość, dbając przede wszystkim o „orkiestrowe” tło. Ale mistrzostwo   kwartetu można było odczuć przymykając oczy, a wtedy słuchacza uderzała niemal symfoniczna siła wykreowana przez muzyków.

Śmiało można stwierdzić, że Letnia Akademia Jazzu, obronną ręką wyszła z pandemicznych zawirowań, opierając się przeciwnościom i oferując słuchaczom gorący (nie tylko z racji pogodowych upałów) program. Podobnie jak siostrzana International Jazz Platform, Akademia od lat imponuje konsekwencją,  stabilnością i jakością. Stanowiąc nie tylko polską, ale wręcz europejską czołówkę festiwalową. I oby trwało to tak jeszcze przez wiele lat.

Relacja ukazała się w magazynie JazzPRESS 10/2021

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s