LIVE: International Jazz Platform 2021

Klub Wytwórnia, Łódź, 18-22.7.2021

Coroczne łódzkie warsztaty International Jazz Platform były dotychczas włączane w program  Letniej Akademii Jazzu. Covidowe zaburzenia spowodowały kalendarzowe rozdzielenie obu imprez. Na szczęście poza tym organizacyjnym niuansem (i oczywistościami związanymi z  pandemicznym reżimem sanitarnym) inne sprawy pozostały bez zmian.

Wydarzenia związane z International Jazz Platform odbywały się w Klubie Wytwórnia pomiędzy 18 a 22 lipca. Dla uczestników – wśród których znalazło się sporo młodych nadziei polskiego i europejskiego jazzu – najważniejszymi punktami programu były oczywiście panele i możliwość artystycznej współpracy z wybitnymi przedstawicielami muzyki improwizowanej.  Skład kadry szkoleniowej tradycyjnie wzbudzał zachwyt: Lotte Anker, Susana Santos Silva, Håvard Wiik, Frans Petter Eldh i Gard Nilssen. Wystarczy tylko wymienić same nazwiska, a jakikolwiek komentarz pozostaje zbędny.

Ważny elementem International Jazz Platform są wieczorne, kameralne koncerty. W tym roku program obfitował w rewelacyjnie prezentacje, które wypełniły późne wieczorne godziny. Koncerty niedzielne zainaugurowało fantastycznym pięćdziesięciominutowym improwizowanym setem trio Dell Lillinger Westergaard. Jako drugi zespół tego dnia zagrali Space Galvachers czyli skrzypek Clement Janinet (grający także elektrycznej mandolinie), wiolonczelista Clement Petit oraz korzystający z niezwykle oryginalnego zestawu perkusista Benjamin Flament.  Muzycy wspomagali się elektroniką, ale pomimo „elektrycznego” oblicza tria program często dryfował ku klimatom stonowanym.

Drugi wieczór rozpoczęło trio wokalistlki Lucii Cadotsch, Speak Low, z którą zagrali Petter Eldh (kontrabas) i Otis Sandsjö (saksofony). W końcowym fragmencie koncertu dołączył do nich pianista Kit Downes.  Delikatny głos wokalistki zestawiony z szaleńczymi solówkami saksofonu i kontrabasu dał efekt porywający. W liryczne nastroje świetnie wpasował się Kit Downes, który następnego dnia w południe zagrał króki koncert z wiolonczelistką Lucy Rialton.

fot. Piotr Fagasiewicz

Podczas niemal godzinnego występu muzycy zagrali między innymi utwory ze swojej tegorocznej płyty, wśród których wyróżniły się klasyki Wild is the Wind i Don’t Explain. Wieczór zamknął solowy koncert gitarzysty Stiana Westerhusa. Nieco przydługi w moim przekonaniu. Ale to odczucie może wynikać z faktu, że ciężki i głośny gotycki jazz Westerhusa był propozycją zdecydowanie trudną i wymagającą odpowiedniego nastroju.

Wtorek przyniósł słuchaczom nieoczekiwane emocje. Jako pierwszy zespół pojawiło się na scenie norweskie Kongle Trio, które okazało się sensacją całej imprezy. Pianistka Liv Andre Hauge wybrana została do pierwszej edycji programu Footprints, wraz z Øysteinem Skjelstadem Østensenem grającym na kontrabasie oraz perkuisistką Veslemøy Narvesen, zaprezentowali pełen młodzieńczego uroku, bezkompromisowości i artystycznej odwagi, autorski program w którym liryczne melodie przeplatały się ze śmiałymi improwizacjami.  Kongle Trio mają zadatki na zostanie jazzowymi gwiazdami i mam wielką nadzieję, że tak się właśnie stanie. Po norweskiej trójce na scenie zaprezentował się Pimpono Ensemble, dowodzony przez perkusistę Szymona Gąsiorka. Polsko-skandynawski septet zagrał materiał z ubiegłorocznego albumu Survival Kit, łączący punkową energię, improwizacyjną wolność i potęgę brzmienia instrumentów dętych, których w składzie grupy znajdziemy aż cztery. 

fot. Piotr Fagasiewicz

Przedostatni wieczór rozpoczął koncert zespołu  Waldemar 4, który mimo nazwy kojarzącej się nieco z discopolo (z polskiego punktu widzenia) penetruje obszary muzyki improwizowanej. Intrygująca nazwa grupy wzięła się od imienia basisty  Trygve’a Waldemara Fiskego, któremu partnerują Håvard Wiik – fortepian, André Roligheten – saksofon tenorowy i klarnet basowy oraz Hans Hulbækmo – perkusja. Po norweskim bandzie na scenie pojawił się kwintet kadry szkoleniowej (Lotte Anker, Susana Santos Silva, Håvard Wiik, Frans Petter Eldh i Gard Nilssen). Koncerty kadry są kapitalną tradycją International Jazz Platform, już chociażby ze względu na unikalność składów jakie są formowane przy tej okazji. Jeden czterdziestominutowy set, zdał się wyjątkowo krótki (szczególnie po niemal półtoragodzinnym pierwszym występie, a piątka wykładowców-mentorów zaprezentowała się tak jakby grała ze sobą na co dzień od lat.

Finałowy koncert International Jazz Platform rozpoczął się od kolejnej tradycji, czyli występów warsztatowych zespołów. Pięć składów – ośmio-dziewięcioosobowych – miało jedynie po dwadzieścia minut na zaprezentowanie efektów swojej pracy. Nie jest to łatwe zadanie, ale śmiało można powiedzieć, że mistrzowie przygotowali swoje grupy po mistrzowsku. Przyjemność słuchania i ekscytacja wyłapywania szczególnie interesujących postaci, których kariery warto śledzić towarzyszyła każdemu z pięciu mini-koncertów. Warto przy tym podkreślić międzynarodowy skład uczestników warsztatów, którzy przybyli do Łodzi między innymi z Austrii, Słowenii, Norwegii, Bułgarii, Węgier i oczywiście z Polski.

fot. Piotr Fagasiewicz

A na sam koniec polecieliśmy w kosmos. Międzynarodowi bogacze potrzebowali milionów dolarów by na krótko wybrać się w przestrzeń kosmiczną. 22 lipca w Łodzi wystarczyła energia 16-osobowej Gard Nilssen’s Supersonic Orchestra, która mocą swojej muzyki zabrała nas na orbity niedostępne dla Bezosów, Bransonów i Musków.  Trzy perkusje, trzy kontrabasy, dziesięcioosobowa sekcja dęta. Przy tym już same nazwiska muzyków wzbudzające ekscytację: saksofoniści Signe Krunderup Emmeluth,  Kjetil Møster, André Roligheten, Per “Texas” Johanson, Maciej Obara , Jonas Kullhammar i Eirik Hegdal, trębacze Goran Kajfes i Thomas Johanson, puzonista Erik Johannesen, trójka geniuszy kontrabasu Frans Petter Eldh, Ingebrigt Haker Flaten oraz Ole Morten Vågan, wreszcie perkusiści Hans Hulbækmo, Veslemøy Narvesen i sam lider. Nilssen zaprosił do zagrania z zespołem perkusistkę wspomnianego już Kongle Trio, która była uczestniczką warsztatów, pięknym gestem wprowadzając ją do gwiazdorskiego składu swojego bigbandu, a sama Veslemøy Narvesen świetnie zaprezentowała się, między innymi rewelacyjnym solowym fragmentem. Porywająco zabrzmiało trio trzech kontrabasów. Genialnych momentów nie brakowało ani przez chwilę. To wprawdzie improwizująca orkiestra, ale swoją energią i klasą dosłownie porwała salę do tańca.  Ubiegłoroczna płyta Supersonic Orchestra należała do najlepszych wydawnictw roku 2020 na świecie. Koncert wybitność zespołu i jego muzyki zdecydowanie potwierdził.

Rozdzielenie terminów Platformy i Akademii zaowocowało rozszerzeniem tej pierwszej, a słuchacze zyskali de facto drugi festiwal, którego programu powinny zazdrościć niemal wszystkie krajowe imprezy jazzowe.   

Relacja ukazała się w magazynie JazzPRESS 10/2021

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s