Douglas Stuart „Shuggie Bain”

Wydawnictwo Poznańskie, 2021

Zastanawiam się jakbym zareagował na książkę taką jak „Shuggie Bain” 30 lat temu. W roku w którym wkraczaliśmy w upragnioną wolność. Wtedy i jeszcze długo później odwracając głowę od ciemny stron świata w którym chcieliśmy się znaleźć. Nam przecież musiało się udać.

„Shuggie Bain” okrzyknięty został najgłośniejszym światowym debiutem literackim ostatnich lat. Obsypano książkę nominacjami do najważniejszych nagród literackich i zwycięskimi laurami – Booker Prize 2020 powędrowała właśnie do niej. Osobiście podchodzę z rezerwą do tak entuzjastycznych opinii, ale w przypadku „Shuggiego Baina” wystarczyło mi kilka pierwszych stron by poczuć, że mam do czynienia z literaturą najwyższych lotów. Książką której lekturę przerywam niechętnie i staram się jak najszybciej do niej wrócić.

Powieść Douglasa Stuarta pokazuje nam środowisko miasta dotkniętego najboleśniejszymi społecznie skutkami reform Margaret Thatcher. Czytelnik zderza się z patologiami, uzależnieniami, rozpadem więzi społecznych i rodzinnych. Z przerażeniem zdając sobie sprawę, że historia brzmi porażająco znajomo. Tak jakby toczyła się – a często tak właśnie jest – tuż za rogiem, po sąsiedzku, a nie w obcym, odległym Glasgow.

Tytułowy bohater „Shuggie Bain” musi także zmierzyć się  jeszcze z własną „innością”. Radzić sobie  z wyzwaniami jakie ona ze sobą niesie. To nagromadzenie przeciwności zupełnie nie wydaje się sztuczne, wykreowane na siłę. Wiatr wieje w tej historii „biednemu” w oczy ze szczególnym upodobaniem i niesamowicie realistycznie.

Powieść oparta jest na przeżyciach samego autora, ale jej siła tkwi jak się wydaje właśnie we wspomnianej uniwersalności opowiadanej historii. A niebagatelnym składnikiem sukcesu polskiego wydania jest przekład autorstwa Krzysztofa Cieślika. Można sobie wyobrazić, że oryginał był niewątpliwym wyzwaniem dla tłumacza. Ale efekt jego pracy jest po prostu znakomity.  

Przeglądając się w lustrze tej powieści, każdy znajdzie w niej odbicie choćby małego fragmentu opowieści o sobie. Niekiedy tylko tła. Albo tego co wydaje nam się jedynie tłem. Nie warto oszukiwać się, że jest inaczej. Czy nam się to podoba czy nie, to bardzo prawdziwa, boleśnie prawdziwa książka. O nas samych. To będzie moja książka roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s