Dan McCarthy “A Place Where We Once Lived”

Edycja własna, 2021

Kanadyjski wibrafonista Dan McCarthy przez kilkanaście lat mieszkał w Nowym  Jorku. W roku 2019 powrócił na stałe do rodzinnego Toronto. 15-letni pobyt w jazzowej stolicy świata podsumowuje swoim najnowszym albumem.

McCarthy przez wspomniane półtorej dekady miał możliwość współpracować z wieloma znaczącymi muzykami. Byli wśród nich George Garzone, Myron Walden, Ari Hoenig czy też Gerald Cleaver. W roku 2019 Origin Records wydał dwie płyty McCarthy’ego, a na nich w charakterze gości również wystąpiły jazzowe gwiazdy: Steve Swallow, Ben Monder i Mark Feldman.

Warto wspomnieć, że ciekawie prezentują się również wcześniejsze albumy McCarthy’ego począwszy od debiutanckiego “Interwords” z roku 2006, poprzez wydany dwa lata później “Let’s Start The Show”, nagrany w kwartecie z udziałem banjo, aż po freejazzowy duet z pianistą Gordonem Websterem, zatytułowany “Constellation” – nagrany jeszcze w roku 2004, a wydany dopiero po czternastu latach.

Nie inaczej stało się w przypadku najnowszego wydawnictwa. Do nagrania albumu, który zamyka czas spędzony w  Wielkim Jabłku, zaprosił Dan McCarthy kontrabasistę Thomasa Morgana oraz perkusistę Rudy’ego Roystona. Muzyków wybitnych, dobrze się rozumiejących (wspólnie występują chociażby w triu Billa Frisella). Na niespełna godzinnym albumie znajdziemy jedenaście oryginalnych kompozycji lidera tria oraz cover  dzieła Steve’a Swallowa “I’m Your Pal.” – oczywisty ukłon w stronę znakomitego basisty. Na płycie znajdziemy jeszcze dedykację dla Gary’ego Burtona – jemu z kolei poświęcony jest melodyjny „Desert Roads”.

Album “A Place Where We Once Lived” można zakupić tutaj: https://bit.ly/2Ljcdl1

Już sam tytuł płyty sugeruje, że tęsknota za NY zaczęła kiełkować w duszy muzyka jeszcze przed przeprowadzką. Ale muzyka na “A Place Where We Once Lived” nie jest bynajmniej smutna. Bywa delikatna – jak w finałowej balladzie “Goodnight Sweet Cat”, a niewątpliwa nostalgia potrafi przybrać również dynamiczniejszą formę wspomnienia chwil radosnych. Przede wszystkim mamy jednak do czynienia z fantastycznym popisem całej trójki jako zespołu i każdego z wirtuozów z osobna. Nadzwyczajnym spotkaniem jazzowych superbohaterów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s