JAZZOWE REKOMENDACJE: Lydian Series – 2020

Wytwórnia Requiem Records słynie z oryginalnego katalogu wydawniczego. W swoich seriach wydawniczych prezentuje muzykę współczesną, utwory dawnych mistrzów, ale także jazz. I właśnie muzyce jazzowej poświęcone są publikacje zgrupowane w Lydian Series. Dziś prezentujemy cztery spośród tytułów wydanych w roku 2020.

Modern Blues Quartet “Blues on Bach”

Kwartet o dość pospolitej nazwie kryje w sobie niespodziankę w postaci obecności w nim artystów o dość dużej renomie. Mateusz Smoczyński, Rafał Sarnecki, Michał Jaros oraz Ryszard Borowski – tak prezentuje się skład zespołu. Nagranie pochodzi prawdopodobnie ze studenckich czasów pierwszych trzech z nich. Prawdopodobnie, ponieważ takowej informacji na płycie nie znajdziemy. Brakuje również szczegółowszej informacji, co do źródeł inspiracji – przywołania konkretnych dzieł Bacha.  

Osiem nagrań  podpisanych jest przez Ryszarda Borowskiego. „Prawdziwego Bacha jest tu niewiele, choć jest rozpoznawalny w głównych tematach” przeczytać możemy w – interesującym, acz anonimowym – opisie zawartości wydawnictwa.  Bachowskie fugi posłużyły (cytując raz jeszcze słowo wstępne) jako punkt wyjścia do bluesowego ich potraktowania, a szczególnym elementem aranżacyjnym są nawiązania do polifonii oraz wprowadzenie kontrapunktów.

Solidna płyta.  

Modern Blues Quartet „Live”

Jeszcze jedne nagrania wspomnianego przy poprzedniej płycie Modern Blues Quartet.  W składzie nastąpiły dwie zmiany: Mateusza Smoczyńskiego zastąpił drugi gitarzysta: Piotr Aleksandrowicz, natomiast zamiast Michała Jarosa zagrał Mateusz Borowski. 

Nagrania pochodzą z koncertu, który odbył się w roku 2004. Repertuar stanowią bachowskie bluesy Ryszarda Borowskiego, uzupełnione o trzy standardy:  „Stella by Starlight” Victora Younga, „Johnny Come Lately” Billy’ego Strayhorna oraz „Oleo” Sonny’ego Rollinsa.  Przyznać, trzeba, że zestawienie w zespole dwóch gitar wypadło naprawdę nieźle.

Podobnie do opisanego wcześniej “Blues on Bach” płyta dobra, no i mająca znaczenie z historyczno-archiwalnego punktu widzenia.

Trio PBP „Schubert Winterreise”

Kolejne nagrania zespołu, w którym wiodącą rolę odgrywał Ryszard Borowski – flecista, saksofonista, kompozytor i aranżer. Przez wiele lat związany z big bandem Studia S1. Wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego.

Tym razem w triu zagrali razem z nim Stanisław Pańta – fortepian i  czelesta oraz Paweł Pańta – kontrabas. Podobnie jak w przypadku albumu “Blues on Bach” mamy do czynienia z prezentacją autorskich kompozycji Ryszarda Borowskiego. Jak wskazuje tytuł płyty utwory inspirowane były cyklem pieśni Franza Schuberta zatytułowanym „Winterreise”.  Wprawne ucho wychwyci motywy z oryginałów, ale i w tym przypadku były one tylko zaczynem dla oryginalnych kompozycji.

Mnie najbardziej spodobały się na płycie działania pianisty – zarówno solowe (wstęp do „On the theme of song 14”) jak i w interakcjach z kontrabasem (utwory na podstawie schubertowskich pieśni 1,6,22). Pochwalić można również interesujące fragmenty odchodzące od mainstramowego zaprezentowania utworów, ku bardziej swobodnemu ich potraktowaniu.

Stanisław Moniuszko “Z domowego śpiewnika”

Moniuszko w aranżacjach będących fuzją muzyki klasycznej, jazzu, muzyki improwizowanej i eksperymentalnej. Pieśni ze „Śpiewnika domowego’ Wzięli na warsztat wykonawczy Aleksandra Opała – mezzosopran, Piotr Matusik – fortepian, Marcin Żupański – klarnet basowy, saksofon sopranowy, flet oraz Wojciech Golec – akordeon. Opracowanie oryginalnych utworów wzięła na siebie trójka wspomnianych instrumentalistów.

Miałem duże nadzieje związane z tą płytą, szczególnie ze względu na intrygujący zestaw instrumentów.  Zamierzenia połączenia gatunków muzycznych jakie znaleźć możemy w opisie płyty niewątpliwie udało się artystom osiągnąć. Mną jednak po poznaniu całej płyty targają uczucia mieszane. Nie brakuje fragmentów znakomitych – „Piosnka obłąkanej Ofelii” wypadłą wręcz genialnie.

Jednak takiego muzycznego „szaleństwa” jest na albumie za mało. Ciąży mi również nieco trzymanie się stricte klasycznego idiomu przez wokal. Brakuje za to częstszego przełamania w stronę  improwizacji, tak jak dzieje się to w przywołanym wcześniej utworze.  Płyta zasługuje jednak na uwagę, przede wszystkim ze względu na swoją oryginalność. A i możliwość wyrobienia sobie własnej opinii o niej bez wątpienia nie zaszkodzi.

Generalnie warto – z różnych powodów – sięgnąć po wszystkie te płyty. Artystycznie trzymają dobry poziom i  prezentują się ciekawie. W trzech pierwszych przypadkach mają również niewątpliwy walor archiwalny. Przy czym przyznać muszę, że wspominane już uchybienie edytorsko-informacyjnej staranności (brak podstawowych informacji o datach i okolicznościach powstania nagrań) kładzie się nieco cieniem na ocenie w przypadku dwóch spośród omówionych płyt. To dość zdumiewające niedopatrzenie, którego po Requiem Records raczej bym się nie spodziewał. Rzecz zdecydowanie do poprawy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s