Mateusz Pospieszalski „Tam i sam”

Polski Rap, 2021

„Przyroda żyje i zachwyca. Pragnieniem nieodłącznym jest chęć współistnienia z tym wszystkim co nas otacza. […] Wziąłem mój saksofon i działając troszeczkę jak złodziej zagrałem. Sam!”. Te słowa Mateusza Pospieszalskiego zdobią okładkę jego najnowszej płyty. Solowego albumu nagranego nad jeziorem, w sadzie, na plaży i na molo.

Kilka odautorskich zdań wyczerpuje opis zawartości płyty i artystycznych intencji twórcy. Chciałbym jednak uzupełnić ów tekst paroma słowami dodatkowej zachęty do sięgnięcia po „Tam i sam”.  Zawarte w tytule słowo „sam” ma znaczenie podwójne: raz że są to nagrania solowe, po drugie są rejestracją mini-koncertów granych w samotności, tylko dla siebie. I wyłącznie by zrealizować wspomniane już wcześniej marzenie o zjednoczeniu z naturą.

Zjednoczenie rozumiane jako przenikanie się obecności artysty i miejsca w którym się znalazł. Natura jest więc obecna w nagraniu poprzez dźwięki deszczu, przyboju fal, głosów ptaków. Również w tytułach, które – w charakterystycznej manierze, znanej z płyt zespołu VooVoo – sugerują okoliczności powstania każdego z utworów. Ale także muzyk i instrument nawiązują kontakt z otoczeniem. Słyszymy więc jak saksofon chrapliwie konwersuje z dzikimi ptakami, jak włącza się w szum wiatru, jak stapia się z deszczem. Wreszcie jak – w żartobliwej miniaturze – próbuje przekrzyczeć psa.

Płyta trwa pięćdziesiąt minut i składa się z dziesięciu nagrań. Jedno z nich – „Zwieczorniały” – pojawia się w dwóch wersjach. W zamykającej cały album nałożone zostało na siebie kilka ścieżek, słuchamy więc Mateusza Pospieszalskiego akompaniującego Mateuszowi Pospieszalskiemu. Ta drobna techniczna ingerencja w utwór nie zachwiała jednak integralnością i spójnością całego wydawnictwa. Nieco zaskakującego, acz całkowicie w pozytywnym znaczeniu.

Mateusz Pospieszalski kojarzył mi się zawsze z dynamiką, ekspresją. Tutaj odsłania oblicze „wrażliwca”, czaruje subtelnościami i niuansami. Ani przez chwilę nie traci uwagi słuchacza, nawet w dłuższych (siedem, osiem minut) utworach. Mocno polecam poznanie „Tam i sam”. Szczególnie w porach i okolicznościach sprzyjających odcięciu się od świata.  To bardzo dobra płyta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s