Piotr Pytlakowski „Ich matki, nasi ojcowie”

Dom Wydawniczy Rebis, 2020

W ostatnim zdaniu swojej książki Piotr Pytlakowski wprost zadaje następujące pytanie: „ ile pokoleń musi przeminąć, aby następne zrozumiały, że żadna doznana krzywda nie daje prawa do krzywdzenia innych?”. Historia pokazuje, że chyba nie zbadaliśmy jeszcze wystarczającego przedziału czasowego.

Cały czas akceptujemy istnienie granica po przekroczeniu której można mówić o usprawiedliwionej zemście,  a ewentualne zaistnienie takiego aktu chętnie potem ukrywamy, dając w ten sposób – w swoim przekonaniu – wyraz zrozumienia dla ofiar szukających zadośćuczynienia swojej pierwotnej  tragedii.  

Piotr Pytlakowski w swojej książce, opisuje historie osób, które musiały zmierzyć się z piętnem niemieckości. Opowieści  zdumiewająco różne. Ukazujące umykający w szerokim historycznym spojrzeniu indywidualizm poszczególnych spraw. Nie zabrakło w niej przypadków już dość dobrze znanych: obozów dla ludności niemieckiej, wysiedleń, mordów. Jednak gdy autor opowiada losy konkretnych osób, wtedy właśnie powoli dociera do świadomości czytelnika, jak bardzo potrzebne są takie publikacje. Pozwalające by owe jednostkowe historie nie zginęły w mroku zapomnienia. By służyły za przestrogę  i ku rozwadze. Choć wrodzony pesymizm podpowiada mi, że pozytywnych nauk z historii ludzkość raczej nie ma ochoty czerpać.

Znajdziemy więc w książce Pytlakowskiego opowieść o Polaku, którego bieg dziejów uczynił Niemcem.  Losy Niemca, z którego za wszelką cenę próbowano zrobić Polaka. Przypadki autochtonów, „tutejszych” którzy swojej ojczystej ziemi nie wiązali z żadną państwowością, pozostając przy tym i chcąc pozostać lojalnym obywatelami Państwa pod rządami którego przyszło im żyć. Paradoksy i niuanse na które walec historii nie zwraca uwagi. Kapitalną puentą całej książki jest fragment rozmowy z Gerhardem Bartodziejem, senatorem RP I kadencji, który pokazując historyczną perspektywę regionu w którym mieszka (Śląsk) stwierdza, że miejsce to najbardziej związane jest z Czechami. Sytuując tym samym odwieczne spory o te tereny pomiędzy Niemcami i Polską w dość intrygującej perspektywie.

W naszym kraju, aspirującym do bycia znaczącym członkiem zbiorowości świata i kultury chrześcijańskiej nadal wrogo przyjmuje się próby wyrażenia skruchy za poczynione krzywdy, a niekiedy wręcz zbrodnie. Z niechęcią patrzy się nawet na ich ujawnianie. Dobrze  że dystans – czasowy i pokoleniowy – w przypadku lat tuż po II wojnie światowej, pozwala na coraz śmielsze eksplorowanie tematu i przygotowywanie kolejnych opisujących go publikacji.  Ta napisana przez Piotra Pytlakowskiego bez wątpienia stanowi cenny wkład w rzeczywiste odkłamywanie naszej Historii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s