Przemysław Chmiel Quartet „Witchcraft”

Fundacja Słuchaj, 2020

O roku 2020 trudno jak na razie powiedzieć cos dobrego. Świat sztuki szczególnie odczuł perturbacje i ograniczenia pandemiczne. Nieoczekiwanie jednak, po niemal trzech kwartałach roku kończącego drugą dekadę XXI wieku, oznajmić można rzecz pozytywną. Otóż bieżący rok obfituje w naprawdę ciekawe i dobre, a wręcz bardzo dobre, polskie jazzowe debiuty.

Ciężka będzie rola krytyków, mających wskazać najlepszy spośród nich. Na pewno wśród faworytów znajdzie się wydany przez Fundację Słuchaj album „Witchcraft”, pierwsza płyta kwartetu firmowanego przez saksofonistę Przemysława Chmiela. Lider zespołu ma na swoim koncie liczne wyróżnienia indywidulane i grupowe krajowych konkursów, między innymi  na Tarnów Jazz Contest oraz Blue Note Poznań Competition. Firmowaną nazwiskiem Przemysława Chmiela grupę współtworzą koledzy z katowickiej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego.

„Witchcraft” trwa godzinę i minutę. W każdym z ośmiu utworów znajdzie słuchacz solidną, przynajmniej pięcio- i pół minutową dawkę autorskiej muzyki lidera kwartetu. Muzyki bardzo różnorodnej, bowiem na albumie znajdziemy zarówno niebanalny mainstream jak i improwizację. W wszystkich tych obszarach kwartet porusza się równie sprawnie i znakomicie. Otwiera płytę „Jurassic Park” z wyraźnie wyeksponowaną rolą saksofonu i ciekawym tłem kreowanym przez pozostałych członków kwartetu. Po tych niemal siedmiu minutach muzycznego spaceru w stronę muzyki improwizowanej, w kolejnym nagraniu zespół zabiera słuchacza na muzyczny rollercoaster.

„Dear Wayne”, najdłuższe nagranie na płycie, trwające równe dwanaście minut, zaczyna się i kończy w stylistyce melodyjnego, momentami rzecz można delikatnego, mainstreamu. Jednak w środkowej części utworu czeka słuchaczy niespodzianka w postaci dość przełamania nastroju dynamicznie rozpędzającym się  solem saksofonu. Przełamania, które równie gwałtownie rozpoczyna się, co i kończy, powracając ku stonowanym klimatom finału rozegranego w triu, bez udziału lidera. Notabene pianista Mateusz Gramburg dość często wysuwa się na pierwszy plan. Już w kolejnym utworze – „Metropolis and Mental Life” – właśnie on najbardziej znacząco zaznacza swoją obecność.

Cały „Witchcraft” – jak już wspomniałem – balansuje pomiędzy różnymi stylistykami. Jednakże owa dwoistość oblicza kwartetu nie jest odczuwalna jako rozdarcie czy dysonans, ale raczej jako dowód całkowicie spójnej wszechstronności.  Albumu słucha się z zainteresowaniem, czekając cały czas w którą stronę pokieruje nas fantazja muzyków. Wymienione przeze mnie wcześniej konkursowe laury zyskują wraz z debiutancką płytą zespołu potwierdzenie, że objawił się  nam kolejny, wart szczególnej uwagi i zainteresowania zespół.

Tekst pierwotnie opublikowany na polish-jazz.blogspot.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s