Kasia Pietrzko Trio „Ephemeral Pleasures”

Edycja własna, 2020

Dwa lata temu debiutancka płyta tria Kasi Pietrzko przebojem wdarła się do świadomości słuchaczy. Sam należę do grona tych, którzy z entuzjazmem przyjęli muzykę tria. Album popchnął karierę pianistki ku szerokiej autostradzie przez jazzowy świat.

Dowodami tego było chociażby zainteresowanie jakie wzbudziła wśród mediów na jazzahead! w roku 2018 (mimo, że nie miała tam wówczas koncertu),  występy w kolejnych latach w kultowych klubach Bimhuis w Amsterdamie oraz Unterfahrt w Monachium, wreszcie zakwalifikowanie się jako jedyni polscy reprezentanci na wspomniane już bremeńskie targi w roku 2020 (występy przeniesiono na 2021 z powodu pandemii). Niebagatelnym wydarzeniem był również krakowski koncert zagrany z Tomaszem Stańką. Będący zapowiedzią szerszej współpracy, która z powodu choroby wybitnego muzyka nie doszła niestety do skutku.

Od czasu „Forthright stories” ustabilizował się skład tria – w miejsce gościnnie występującego wówczas na albumie Corcorana Holta i grającego na koncertach Szymona Frankowskiego, pojawił się nowy kontrabasista – Andrzej Święs, muzyk utytułowany,  którego doświadczenie niewątpliwie w owej stabilizacji pomogło.  Drugi album wykuwał się wprawdzie powoli, ale jego zawartości można było domyślić się na podstawie nowych kompozycji, które pojawiały się na koncertach tria. Rzeczywiście, ogrywane od pewnego czasu utwory „For T.S.” (dedykowany Tomaszowi Stańce) czy „Dearest John” (poświęcony z kolei dziadkowi Kasi Pietrzko) pojawiły się w programie „Ephemeral Pleasures”.  Pianistka utrzymała również, zaczerpniętą z pierwszej płyty, tradycję przeplatania dłuższych utworów „Epizodami” – tym razem nie tylko solowymi, ale także zagranymi w duecie i w trio. Tych form pojawiło się na najnowszym wydawnictwie aż pięć.

Zaskoczeń więc nie było, ale płyta w żadnym stopniu nie rozczarowuje. Zespół – kolokwialnie mówiąc – trzyma poziom. Daje się odczuć, że to dobrze zgrana grupa wysokiej klasy muzyków. Mają swoją rozpoznawalną frazę, a atuty za które chwalono debiutancki album zostały utrzymane. To przede wszystkim kompozytorski talent liderki, która często podkreśla, że jej muzyka opowiada o osobistych doświadczeniach. A posłuchawszy tria nietrudno zgodzić się, że zapewnienia te nie są czczą gadaniną. Najpełniej daje się to odczuć w kapitalnym utworze tytułowym, który rozpoczyna cały album. Warto jeszcze wspomnieć, że repertuarową cegiełkę w postaci oryginalnego „Quasimodo”, dołożył do „Ephemeral Pleasures” Andrzej Święs.

Wojciech Młynarski napisał kiedyś tekst zatytułowany „Podchodzą mnie wolne numery”. Parafrazując jego słowa mogę napisać, że mnie „podchodzą numery” napisane i wykonywane przez trio Kasi Pietrzko.  Trafiają bowiem bezbłędnie i do mego serca i do umysłu. Nadal chętnie powracam do muzyki tria – teraz już w podwójnej dawce – czerpiąc ulotne przyjemności ze słuchania ich szczerych, muzycznych historii.  

Najnowszy album tria Kasi Pietrzko można kupić tutaj: https://bit.ly/2Nv6oOU

Recenzja premierowo ukazała się na polish-jazz.blogspot.com: http://polish-jazz.blogspot.com/2020/06/kasia-pietrzko-trio-ephemeral-pleasures.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s