Alice Lugen „Tragedia na Przełęczy Diatłowa. Historia bez końca”

Wydawnictwo Czarne, 2020

Sprawa tragedii na uralskiej Przełęczy Diatłowa rozpalała emocje w Rosji nawet w czasach komunistycznych. Tajemnicza śmierć grupy turystów w styczniu 1959 roku, a także równie tajemniczo prowadzone – i zamknięte – dochodzenie, budzi zainteresowanie do dzisiaj. Także poza Rosją.  

Oczywiście badanie okoliczności tragicznie zakończonej wyprawy – z przyczyn oczywistych – zajmuje przede wszystkim mieszkańców Rosji.  Sprawą zajmuje się kilkanaście tysięcy osób, w tym Fundacja Pamięci Grupy Diatłowa. Na temat ten napisano kilkanaście książek, nakręcono kilka filmów dokumentalnych, opublikowano ogromną ilość artykułów w prasie. Co roku w rocznicę wydarzenia na Uniwersytecie Uralskim odbywa się konferencja poświęcona pamięci ofiar.

Dlaczego sprawa nadal jest tak „żywa”? Przyczyna jest prosta. Do dzisiaj nie stwierdzono co było przyczyną śmierci dziewiątki turystów. Jest oczywiście kuriozalne oficjalne stanowisko o „potężnej sile”, są liczne – mniej lub bardziej prawdopodobne – hipotezy. Żadnej z nich nie udało się jednak jednoznacznie udowodnić.

Jasnego wyjaśnienia co zdarzyło się podczas owej studenckiej wyprawy turystycznej nie przedstawia również książka Alice Lugen. Tego trudno było oczekiwać. Jednak  kryjąca się pod tym pseudonimem polska (?) autorka nawet nie spróbowała odnieść się do możliwych wyjaśnień tragedii, skupiając się jedynie na suchej relacji z wydarzeń. I trzeba przyznać, że uralska wyprawa, poszukiwania zaginionych i wszystkie perypetie związane z pierwotnym śledztwem rzeczywi scie opisane są niezmiernie szczegółowo.  Jednak im bliżej współczesności, narracja ucieka w coraz większe uogólnienia.

Skutki mamy więc objaśnione precyzyjnie i dokładnie. Co do przyczyn możemy zdać się jedynie na własną ocenę. Według zapowiedzi Alice Lugen chciała na tle wyprawy przedstawić obraz ówczesnej Rosji: sowieckiej biurokracji,  politycznych rozgrywek.  To się autorce niewątpliwie udało, tyle że podobnych książek było już wcześniej wiele. Książka nie jest nudna, jednak w moim odczuciu brakuje jej jednego, podsumowującego rozdziału.  Tak jak autorce zabrakło nieco reporterskiego „pazura” by temat „wycisnąć” do końca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s