Anna Malinowska “Komendant. Życie Salomona Morela”

Wydawnictwo Agora, 2020

Sprawa obozu pracy Zgoda w Świętochłowicach oraz jego brutalnego komendanta Salomona Morela stała się głośna kilka lat temu.  Relacje i artykuły, które się wówczas ukazały, nie pozostawiały pola do wątpliwości w ocenie Morela. Czy jednak sprawa rzeczywiście była tak jednoznaczna?

Dziennikarka „Gazety Wyborczej” przyjrzała się całemu życiu Morela, jeszcze od czasów wojny, aż po wiek XXI i ostatnie lata życia w Izraelu.  Anna Malinowska sama nie feruje wyroków (co poczytuję za dużą zaletę wydawnictwa) przedstawiając nam tylko fakty i relacje. Zostawiając czytelnika z nieoczekiwanie  acz nieuchronnie pojawiającymi się pytaniami  i wątpliwościami. Zmuszając odbiorcę do solidnego zastanowienia się nad nimi.

Czy można znaleźć usprawiedliwienie dla powojennej postawy Morela? Czy w ogóle można dopuścić szukanie takowego? To zresztą nie jedyne kwestie jakie nasuwają się czytelnikowi na myśl. Bo czy inaczej patrzylibyśmy na traktowanie więzionych w Zgodzie, gdyby faktycznie byli to wojenni kolaboranci? A z drugiej strony czy bezkompromisowym potępieniem mamy prawo objąć także najbliższych oprawcy?  Ten ostatni wątek pokazuje, że do listy swoich ofiar Morel śmiało dopisać może własną córkę.

Nie udało się też  niestety wyjaśnić nagłej przemiany Morela, zapamiętanego z późniejszego okresu swojego życia jako przykładnego ojca, kolegę z pracy i przełożonego, osobę chętnie i bezinteresownie pomagającą innym. Trudno jednak winić autorkę za owo narracyjne niedopowiedzenie, chociażby dlatego że nie miała szans (Morel zmarł w roku 2007) skonfrontować się z tytułowym Komendantem. Trzeba jednak pochwalić książkę za szczegółową relację, szerokie i dokładne przedstawienie kontekstów poszczególnych wydarzeń czy też oddanie głosu ofiarom.

Przestępstwa, czy wręcz zbrodnie, złowrogiego bohatera książki nie powinny pozostać bez kary. Szczególnie, że wojenny kontekst nie miał już znaczenia w przypadku sprawy więzienia dla młodocianych w Jaworznie. Morelowi udało się uniknąć procesu.  Pozostaje jedynie nadzieja, że ta publikacja i pamięć o całej sprawie pozostanie choć cząstkowym zadośćuczynieniem dla wszystkich poszkodowanych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s