Kuba Stankiewicz „Inspired by Roman Statkowski”

Anaklasis, 2019

Najnowsza płyta firmowana nazwiskiem Kuby Stankiewicza jest kolejnym wydawnictwem pianisty poświęconym twórczości wybranego kompozytora. O ile poprzednie nazwiska – Young, Kaper, Wars – nie budziły żadnych wątpliwości, to opisywany tu album i wybór osoby, która stała się inspiracją dla jego nagrania, może w gronie jazz-miłośników spowodować lekką konsternację.

Jednak postać Romana Statkowskiego znakomicie wpisuje się w ciąg kilku ostatnich płyt Stankiewicza. Wystarczy bowiem wspomnieć, że na dyplomie Victora Younga poświadczającym ukończenie Konserwatorium widnieje podpis nie kogo innego jak właśnie Romana Statkowskiego, a jego uczniem był także Henryk Wars. W tym kontekście motywy dokonanego przez Kubę Stankiewicza wyboru stają się więcej niż oczywiste.

Warto również kilka słów poświecić dziełu, którego fragmenty zainspirowały nagranie płyty. Siedem przedstawionych na albumie utworów to bez wyjątku fragmenty opery Maria, jednej z dwóch napisanej przez Statkowskiego, będącej adaptacją poematu Antoniego Malczewskiego. Opera zdobyła nagrody w przedwojennych konkursach kompozytorskich, potem nieco zapomniana, przywrócona została do „życia” w roku 2009, za sprawą nagranego przez Polską Orkiestrę Radiową pod dyrekcją Łukasza Borowicza, albumu. Szczegółowe informacje (w językach: polskim i angielskim) o Romanie Statkowskim, jego twórczości, a także o muzykach zaangażowanych w nagranie płyty znaleźć można w dołączonej do albumu książeczce. Dobrze, że Wydawca o ów szczegół zadbał.  

Na trwającym trzy kwadrancie albumie towarzyszył pianiście kwartet z udziałem izraelskiego saksofonisty Daniela Rothema, rezydującej w Kalifornii perkusistki Tiny Raymond oraz znakomitego polskiego kontrabasisty Dariusza Oleszkiewicza. Przy czym trzy utwory nagrane zostały przez fortepianowe trio bez udziału saksofonu. Kubę Stankiewicza śmiało nazwać można romantykiem i właśnie w romantycznej, wysublimowanej atmosferze toczy się narracja całego albumu. O to by subtelność nie przerodziła się w przynudzanie zadbali poszczególni muzycy, ubarwiając całość kapitalnymi solówkami.   Muzyka płynie niespiesznie – w zasadzie tylko przedostatni na płycie Niechaj żyje wojewoda! z lekka rozpędza opowieść Stankiewicza i Statkowskiego.

Mistrzowski mainstreamowy jazz i kolejna płyta Kuby Stankiewicza, której nie wolno przeoczyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s