Maciej Obara Quartet „Three Crowns”

ECM, 2019

Kwartet Macieja Obary po dwóch latach od debiutu w monachijskiej wytwórni ECM zaprezentował kolejny studyjny album. W odróżnieniu od pierwszej płyty, tym razem mamy do czynienia z materiałem premierowym. Sześcioma kompozycjami lidera grupy oraz interpretacjami dwóch dzieł Henryka Mikołaja Góreckiego. Osiem utworów przynosi słuchaczowi godzinę intensywnych muzycznych doznań.

Wiele osób zastanawiało się zapewne jak wyglądać będzie drugie ecm-owskie wydawnictwo kwartetu. Dyskusje i spory nad „Unloved” szemrzą jeszcze od czasu do czasu w kuluarach jazzowego światka. Tymczasem Maciej Obara w myśl zasady langsam, langsam aber sicher, cierpliwie i konsekwentnie buduje swoją pozycję. Zaczyna się całość od „Three Pieces In Old Style (Part One)” Góreckiego z przepięknym intro Dominika Wani i kapitalną grą Ole Mortena Vågana. Także drugi utwór zmarłego w 2010 polskiego kompozytora, „Little Requiem For A Polish Girl” rozpoczyna się solowym wstępem fortepianu.

Taki zabieg, ale już w wykonaniu innych instrumentów pojawia się jeszcze kilkakrotnie. Gard Nilssen zaczyna w ten sposób tytułowe “Trzy Korony” – nazwane od pienińskiego szczytu. Sam Maciej Obara otwiera swoją dwuminutowym solem „Vang Church”.  Z kolei Ole Morten Vågan wiedzie prym w pierwszej fazie zamykającego płytę „Mr. S” choć jemu akurat towarzyszy tu subtelny fortepianowy podkład. Jak nietrudno się domyślić kompozycja ta dedykowana jest pamięci Tomasza Stańki, a Obara i Wania, którzy spotkali się właśnie w zespole Pana S, przejmują potem utwór w swoje władanie.

Nie zabrakło na „Three Crowns” klimatów podobnych do poprzedniego albumu. Najbliżej chyba do takiego właśnie brzmienia przybliża się „Smoggy People”, zaanektowany w pierwszej połowie przez saksofon, a w drugiej przez fortepian. Generalnie jednak wahadło nastrojów wysuwa się mocniej stronę  bardziej energetycznych i otwartych form. Daje to się najbardziej odczuć przy wspomnianych już „Little Requiem For A Polish Girl”, „Mr. S” i „Three Crowns” oraz w rozpędzającym się z minuty na minutę „Glow” (tu znów fantastyczna solówka Dominika Wani).

Kawał dobrej muzyki znajdziemy więc na najnowszym albumie kwartetu Maciej Obary. Solidnego jazzu dużej klasy. Płyta świetnie podsumowuje dobry ostatnio czas dla zespołu, zwieńczony między innymi zwycięstwem w połowie 2019 roku w BMW Jazz-Welt Competition w Monachium. Ewentualnym sceptykom zaleciłbym cierpliwość, bowiem daje się odczuć, że muzycy nie podążają wybraną przez siebie drogą po omacku, a  ich kolejne kroki są dobrze przemyślane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s