The Beat Freaks „Stay Calm”

AMS, 2019

Kwartet The Beat Freaks powraca po dwóch latach od poprzedniej płyty z nowymi nagraniami. Ich debiutancki album odwoływał się do wyimaginowanej postaci Leona Kokakiewicza, wizjonera czasów industrializacji i rozwoju techniki.

Ów kontekst pojawił się ponownie przy tegorocznym wydawnictwie które w sferze inspiracji, jak zapowiada to sam zespół, sięga ku subkulturze steampunk. Rytm maszyn stał się dla zespołu przyczynkiem do tworzenia na jego bazie improwizacji, ale i utworów melodyjnych.

Podczas sesji nagraniowej muzycy zarejestrowali trzynaście autorskich kompozycji, które złożyły się na opisywaną tu płytę  „Stay Calm”. Niewiele odbiegającą stylistycznie od poprzedniej propozycji zespołu. Nadal oferującą świeżą, atrakcyjną muzykę. Podobnie jak „Leon” definitywnie wartą polecenia i uważnego wysłuchania. A cóż kryje się w sześćdziesięcio-siedmio minutowym owocu fascynacji maszyną różnicową?

The Beat Freaks jak już wspomniałem w zasadzie nadal grają to samo. I nadal trudno jest przyporządkować im jakąkolwiek etykietkę. Ponownie dużo dzieje się na tej płycie, a słuchacz zaskakiwany jest częstymi zmianami i przeskokami. Jest na ogół dość abstrakcyjnie co jednak nie wyklucza melodyjności poszczególnych utworów. I chodź kwartet sugeruje nam tytułem zachowanie spokoju to z drugiej strony nieustannie prowokuje do emocjonalnych reakcji.

„First Step on a Lonely Planet”, który rozpoczyna album sugeruje nieco bardziej eksperymentalne podejście zespołu do muzycznej materii całości. Sprzyjają temu wrażeniu wplecione w utwór urywki radiowych rozmów i nastrój bliski improwizowanemu podejściu do muzyki. Ale już końcówka tego nagrania przenosi odbiorcę w nieco inne rejony, a kolejny utwór „Worth At Heights” czaruje swingującymi klimatami i delikatną melodią.

Kiedy powoli oswajamy się z jazzowym entourage’m, „Neutral Bullshit” niespodziewanie i całkiem nie neutralnie uderza słuchacza powrotem do improwizacji. „Chasing Olivier” atakuje rockową gitarą. „Steampunk”, rozegrany częściowo w triu, oferuje klasyczne jazzowe granie. Nie brakuje także spokojnych, balladowych momentów jak „Memories from an Old Town” czy „A Train To Tromsø”. Za to finałowy „Baloon” to niemal czyste free.

Pozornie nic tu do siebie nie pasuje. Nawet tytuły poszczególnych kompozycji dobrane są przekornie i zwodniczo. Jednak ów muzyczny rollercoaster jest budowlą skonstruowaną w sposób przemyślany. Ma pobudzać do spontanicznych reakcji, ale w ściśle zaplanowanych przez jego twórców miejscach.  Najbardziej zdumiewające w całym projekcie jest jednak to jak wiele pomysłów daje się wycisnąć z zauroczenia epoką pary i elektryczności. A myślę, że The Beat Freaks nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s