Fred Hersch & WDR Big Band „Begin Again”

Palmetto Records, 2019

W ostatnich latach mogliśmy się cieszyć kilkoma albumami Freda Herscha pokazującymi różne oblicza tego muzyka. Ukazały się płyty z nagraniami solo, dokumentacja europejskiej trasy koncertowej tria oraz nagrania pierwszego trzyosobowego składu pianisty zarejestrowane w roku 1997. Uzupełnieniem tego bogactwa była autobiograficzna książka.

[nasze recenzje płyt i książki Freda Herscha można znaleźć tutaj: http://bit.ly/2JDIRdV]

Rok bieżący przyniósł kolejny album i jeszcze inną odsłonę jego kariery.  Płyta nad którą się zatrzymamy zawiera dziewięć kompozycji Herscha nagranych wraz ze znakomitym kolońskim WDR Big Band. W składzie tego zespołu znajdziemy nazwiska muzyków znanych między innymi z własnych, interesujących projektów jak saksofoniści Johan Hörlen, Karolina Strassmayer, Olivier Peters i Paul Heller, trębacze Ruud Breuls i Andy Haderer, puzoniści Ludwig Nuss i Andy Hunter, perkusista Hans Dekker. Niektórych z nich polscy słuchacze mieli możność poznać na koncertach w naszym kraju. Za aranżacje i poprowadzenie Big Bandu odpowiadał Vince Mendoza, sześciokrotny laureat Grammy, który poza własnymi nagraniami, pochwalić się może współpracą z szerokim spektrum artystów jak Björk, Chaka Khan, Al Jarreau, Bobby McFerrin, Diana Krall, Melody Gardot, Sting, Joni Mitchell, a także London Symphony Orchestra, Chicago Symphony Orchestra oraz Berlin Philharmonic.   

Niemal godzinny album składa się w znacznej części z utworów znanych z wcześniejszych płyt pianisty. Havana ukazała się na podwójnym albumie koncertowym tria w roku 2012. Z kolei Pastorale inspirowany Kinderszenen Roberta Schumanna usłyszeć można było na solowym Alone At The Vanguard rok wcześniej. Rain Waltz jest najstarszą spośród zagranych kompozycji (datuje się na lata 1980-te), z kolei The Big Easy zadebiutował w ubiegłym roku na płycie Live in Europe. Całość rozpoczął Hersch premierowym Begin Again, od którego wydawnictwo wzięło cały tytuł, zamknął natomiast utworem The Orb zapożyczonym ze swojej muzyczno-teatralnej produkcji My Coma Dreams.

Znajdziemy na płycie quasi-ellingtonowskie klimaty i big-bandowe przeboje w rodzaju Forward Motion, z kapitalnymi solówkami perkusji i dęciaków. Poruszająco wybrzmiewa Out Someplace (Blues For Matthew Shepard).   Lirycznie podsumowuje płytę wspomniany już The Orb, zagrany częściowo solo przez Herscha.  Elegancki, niesamowicie przyjemny w odbiorze album.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s