Anna Maria Jopek & Branford Marsalis „Ulotne”

Universal Music Polska, 2018

Na płytach Anny Marii Jopek znaleźć można pewne cechy charakterystyczne, „firmowe” znaki, które pojawiają się w przypadku większości tytułów z dyskografii artystki.  Mam tu na myśli nawiązania do polskiej muzyki ludowej oraz współpraca z – krajowymi i międzynarodowymi – gwiazdami.   Ulotne nie stanowią tutaj wyjątku.

Po kapitalnym albumie z Gonzalo Rubalcabą eksplorującym przedwojenne przeboje piosenki oraz teatralno-eksperymentalnym Czasie kobiety wokalistka powraca do fascynacji i inspiracji wątkami ludowymi. Gościem specjalnym albumu jest tym razem Branford Marsalis, a Annie Marii Jopek towarzyszą także inne znakomitości jazzowej sceny: Krzysztof Herdzin (autor większości aranżacji), Mino Cinelu, Maria Pomianowska, Robert Kubiszyn, Pedro Nazaruk, Marcin Wasilewski i Atom String Quartet.

Pierwsza z płyt zaczyna się właśnie powrotem do ludowości w dwóch utworach W Polu Lipeńka – z kapitalnym intro Atom String Quartet – oraz W Kadzidlańskim Boru. Kolejna szóstka nagrań to własne kompozycje Anny Marii Jopek, wśród których zwraca uwagę wykonana a capella, krótka Na drogę oraz piosenki napisane wspólnie z Marcinem Kydryńskim. Całość dopełnia instrumentalna Opowieść Krzysztofa Herdzina, a także Nielojalność – przebój z repertuaru Maryli Rodowicz autorstwa Andrzeja Zielińskiego i Adama Kreczmara, w aranżacji Krzesimira Dębskiego.

Album zawiera dwie płyty i choć druga z nich stanowić ma swego rodzaju dodatek, to właśnie pośród tych bonusów znalazłem najbardziej ekscytujący moment całego wydawnictwa. Utwór To i hola jest takim wykorzystaniem ludowego tematu w muzyce, jakie chciałbym słyszeć jak najczęściej. Cieszy w nim chociażby pokazanie bardziej drapieżnej strony wokalu Anny Marii Jopek. Dodatkowa płyta zawiera jeszcze między innymi temat z filmu Pożegnanie z Marią autorstwa Tomasza Stańki, poświęcony pamięci Wielkiego Mistrza.

No a co z tym Marsalisem? Zapyta dociekliwy czytelnik. Można by zapewne rozciągnąć niniejszą recenzję o niekończące się zachwyty nad jego grą oraz analizę poszczególnych solówek. Ja zadowolę się stwierdzeniem, że Branford Marsalis, (którego notabene uwielbiam niezmiernie) jest muzykiem wybitnym, a album Ulotne stanowi kolejny tej wybitności dowód. Dlatego tym bardziej miło jest mi stwierdzić, że pozostali uczestnicy całej sesji przy znakomitym saksofoniście nie mają się czego wstydzić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s