Marta Kisiel „Oczy uroczne” , „Nomen omen”

Wyd. Uroboros, 2019

Opowiadanie Marty Kisiel „Szaławiła” zdobyło jedną z najbardziej poważanych w branży nagród literackich w dziedzinie fantastyki – popularnego Zajdla. Zbiór opowiadań autorki, który ukazał się pod koniec 2018 roku, zawierał również ten tekst i znalazł się pośród rekomendowanych i przez nas tytułów (patrz: http://bit.ly/2VKkKgy).

Marta Kisiel – jak wówczas wspominałem – odnosi się do swoich opowiadań dość sceptycznie. Być może tak duże uznanie, z jakim spotkała się  „Szaławiła”,  była jedna z przyczyn, napisania dalszych losów jej bohaterki i przekucia historii w dłuższą formę. A ponieważ czytelnicy uwielbiają takie powroty i kontynuacje, sądzę, że „Oczy uroczne”, które są owym dalszym ciągiem, przyjmą z niekłamanym zadowoleniem.

Spotkamy się oczywiście ze znanymi już bohaterami. Autorka zasieje jednak ziarenka niepewności, co do ich charakterów i intencji.  Pojawią się nowe postaci, odkryją się tajemnice i Tajemnica Największa. W nieco mniejszych dawkach pojawi się charakterystyczny humor Marty Kisiel. Silniej za to panować będzie atmosfera mroku, niekiedy wręcz horroru. Dreszczyk emocji gwarantowany. Każdy rozdział, powodował nieuchronną konieczność przeczytania przeze mnie kolejnego, więc lektura potoczyła się niezwykle wartko, co zapewne czeka każdego, kto zajrzy w „Oczy uroczne”. Dodatkowym walorem książki jest całkiem wyraźnie wyartykułowane stanowisko w pewnej niezwykle aktualnej i bardzo przyziemnej sprawie. Wielkie brawa dla autorki i za to!

Przy okazji wspomnianej wyżej premiery, warto nadmienić o drugim wydaniu powieści „Nomen omen”, które chwilę wcześniej pojawiło się w księgarniach.  Nie ma oczywiście potrzeby polecać tego tytułu najzagorzalszym miłośników Marty Kisiel. Jednak wszyscy którzy dopiero zaczynają przygodę z jej pracami, polecam i to wydawnictwo.

W „Nomen omen” nie brakuje również wszelakich nierzeczywistości.  Jednak przez znaczną  część książki mamy do czynienia z intrygą – na pozór – czysto kryminalną. Im dalej brniemy jednak w opowieść, tym mocniej zanurzamy się najpierw w historię, potem coraz intensywniej w (nie)realia spoza naszego świata. Całość napisana jest żywym, naturalnym językiem i podlana sporą dawką humoru, niekiedy dość rubasznego, częściej jednak o mocno czarnej barwie.

W przeciwieństwie do premierowego wydawnictwa wspomnianego na początku, więcej radości z obcowania z „Nomen omen” odczuje czytelnik nastoletni. Jednak również młodzi, już tylko duchem, a przy tym zainteresowani historycznymi niuansami i ciekawostkami, przy lekturze także nie będą się nudzić.

Wydawniczy Festiwal Marty Kisiel trwa! Dwa atrakcyjne, wciągające tytuły, po które zdecydowanie polecam sięgnąć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s