Jeffrey Archer „I tak wygrasz”

Wyd. Rebis, 2018

rebis

Nie będę ukrywał, że jest kilka spraw, za które można się skrytykować najnowszą książkę Jeffreya Archera. Autor chciał chyba uczynić życie głównego bohatera nieco zbyt intensywnym i szczodrze czerpał ze sprawdzonych już schematów z wcześniejszych powieści.  Archer potrafi jednak drobnymi zabiegami, niuansami sprawić, że pięćset stron najnowszej powieści, pochłania się jednym tchem, a czytelnik cały czas w napięciu śledzi losy głównego bohatera. Świetnie sprawdziła się równoległa narracja – choć w przypadku tej historii to zabieg dość nieoczekiwany, acz znany już choćby z filmowego „Przypadku” Kieślowskiego, gdzie losy bohatera toczą się różnymi drogami, łącząc się w jedną ścieżkę pod koniec. Wreszcie – nomen omen – bombowy finał. Z realistyczną do bólu puentą i chyba po raz pierwszy tak wprost zajętym przez Archera na łamach swoi dzieł stanowiskiem, wobec bardzo konkretnych osób i wydarzeń współczesnego świata. Tu dla większego efektu powinien moim zdaniem pisarz zdecydować się na jedno zakończenie. Przeważyła jednak chęć włożenia w usta głównej postaci autorskiego credo. Możliwość wygłoszenia mocnej, stanowczej przemowy. Można więc się krzywić, ale koniec końców Archer i tak wygrywa, kolejny raz podbijając czytelnicze serca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s