Cezary Łazarewicz „Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej”

Wyd. Czarne, 2018

koronkowa_robota

Z góry uprzedzam, że w niniejszym tekście zdradzam zakończenie książki tak, więc osoby szykujące się na lekturę do końca trzymającą w napięciu proszone są o wzięcie tej informacji pod uwagę przed przeczytaniem recenzji. 

Sprawa Rity Gorgonowej rozpalała emocje przez ponad pół wieku. Począwszy od relacji i przebiegu samego procesu w latach 1930, poprzez powojenne, sensacyjne publikacje prasowe, a skończywszy na filmie Janusza Majewskiego z roku 1977. Sam należałem do tych, w których wspomniany film rozbudził zainteresowanie, czy wręcz fascynację tamtymi wydarzeniami. Sięgnięcie po „Koronkową robotę” było więc dla mnie oczywistością. A niebagatelna ranga autora książki, decyzję tylko umocniła.

Dwie trzecie książki Cezarego Łazarewicza, to przypomnienie całej sprawy. Począwszy od chwili morderstwa, aż do zakończenia procesu. Procedura sądowa nie wyjaśniła jednoznacznie – mimo uznania winy Gorgonowej – wszystkich wątpliwości. Tak, więc w drugiej części swojego reportażu podjął Łazarewicz próby zmierzające do ustalenia zarówno tego, co naprawdę stało się w wilii w Brzuchowicach, a także kwestii losów Rity Gorgonowej po wybuchu II wojny światowej. Niestety (i tu następuje rzeczony spoiler) zagadek wyjaśnić się nie udało. W kwestii winy i sprawstwa zabójstwa minęło już zbyt wiele czasu i ani informacje z akt, ani nawet istniejące nadal dowody nie pozwoliły na jakikolwiek przełom. Także wojenne i powojenne losy Gorgonowej – poza zarysowaniem kilku wątków i śledczych tropów – pozostały okryte mgłą tajemnicy. Trudno winić tu autora, ale faktem jest, że puenta książki pozostaje dla czytelnika rozczarowująca. Najciekawszym elementem są relacje ze spotkań z córkami Rity Gorogonowej. Zwłaszcza z Ewą Ilić, która sama długo (i także bezskutecznie) walczyła o przywrócenie dobrego imienia swojej matce.

Jednakowoż, mimo lekkiego rozczarowania finałem, reportaż Łazarewicza czyta się doskonale. Dwieście czterdzieści stron pochłonąłem – niemal bez przerw – w jeden wieczór, cały czas licząc na ujawnienie jakiegoś sensacyjnego odkrycia. I choć nie doczekałem się niczego takiego, to swoje ponowne spotkanie ze sprawą Gorgonowej uznać muszę za udane i lekturę książki szczerze polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s