Fred Hersch „Good Things Happen Slowly. A Life In and Out of Jazz”

Crown Archetype, 2017

fred_hersch_book

Mam nadzieję, że w trakcie lektury niniejszego artykułu czytelnicy nie doznają rozczarowania. Tym razem nie przybliżę, bowiem Państwu kolejnej płyty znakomitego pianisty, ale jego książkę. Na wszelki wypadek zapewniam już teraz, że Good Things Happen Slowly warte jest poświęcenia dłuższej chwili uwagi. Freda Herscha kojarzymy przede wszystkim, jako kompozytora i jazzowego pianistę. Jednak skala działań, jaką prowadzi Hersch jest o wiele szersza. Książka – jego autobiografia – opowiada w dwóch równoległych narracjach o muzycznym oraz „zwyczajnym” życiu Autora. Tą wspomnianą zwyczajność życia musimy umieścić w cudzysłowie, bowiem pozamuzyczny życiorys Herscha pełen jest wydarzeń całkiem niezwyczajnych. Wspomnienia związane z muzyką wydać się mogą dość typowe: pierwsze lekcje w wieku lat 5, szkoły, pierwsze prace zarobkowe, pierwsze szkolne koncerty, fascynacje płytami, muzykami, spotkania z idolami. Jednak Hersch potrafi świetnie powiązać te elementy w obraz procesu kształtowania się artystycznej osobowości. Pokazuje, kto i w jaki sposób pomagał mu w kolejnych etapach kariery, czasem nawet poprzez jedną drobną poradę. Zdradza, czego słuchał. Sięga też do całkiem przyziemnych aspektów życia muzyka, ujawniając, na jakie zarobki mógł wówczas liczyć. Fred Hersch prywatnie to przede wszystkim odkrywanie i akceptacja swojej seksualności.  Hersch jest gejowskim aktywistą, jednym z pierwszych w jazzowym środowisku otwarcie deklarującym się, jako gej, ma za sobą traumę AIDS, dwumiesięczne pozostawanie w stanie śpiączki (tu trzeba wspomnieć, że pokłosiem tego zdarzenia jest muzyczne współautorstwo sztuki My Coma Dreams) długotrwałą rehabilitację. Jednak w tych wynurzeniach nie ma użalania się nad sobą, martyrologii, epatowania pikantnymi szczegółami. Czytelnik czuje się raczej tak, jakby słuchał opowieści nowo poznanego przyjaciela. Kapitalnym podsumowaniem jest dwustronicowe posłowie, gdzie w krótkich zdaniach pisze Hersch o swoich cechach.  Tekst napisany – co ciekawe – na samym początku pracy nad książką zaczyna się słowami „Jestem muzykiem jazzowym”.

Bez zastanowienia polecam lekturę, bowiem daje ona możliwość poznania jednej z najważniejszych postaci współczesnego jazzu.  Zainteresowanych muszę jednak odesłać do oryginalnego wydania, bowiem polskiego przekładu herschowskich memuarów na razie nie ma.

pierwsza publikacja w JazzPress 01/2018

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s