Max Hastings „Tajna wojna 1939-1945”

Wyd. Literackie, 2017

Max Hastings – dziennikarz, brytyjski korespondent wojenny, redaktor naczelny, historyk – to autor, którego bogaty dorobek polski czytelnik miał okazję poznać w niewielkiej części. Wydana właśnie „Tajna wojna 1939-1945” – najnowsze dzieło Hastingsa (oryginalne wydanie ukazało się w roku 2015) – to już druga monumentalna praca tego autora dotycząca drugiej wojny światowej, wydana przez Wydawnictwo Literackie.

Potężny, liczący prawie 900 stron tom, koncentruje się tym razem na – jak wprost statuuje podtytuł – na szpiegach, szyfrantach i partyzantach. Autor we wstępie zaznacza, że jego celem nie było wyczerpujące przedstawienie tematu – ot chociażby ze względu na przewidywaną objętość takiej pracy (dla porównania: przywoływane przez Hastingsa pięciotomowe brytyjskie opracowanie poświęcone wywiadowi czasu wojny liczy przeszło 3000 stron!). Jednocześnie pokazuje i uzasadnia na wybór jakich wątków, ostatecznie się zdecydował, a jakie pominął.

Muszę przyznać, że reklamowane „lekkie pióro” Hastingsa, należy do faktów bezspornych. „Tajną wojnę” rzeczywiście czyta się niczym sensacyjną powieść, czasem zapominając, że to opracowanie historyczne. Hastings ma dar ubarwiania opowieści drobnymi szczegółami, wtrętami, które z jednej strony czynią ją właśnie lekką w odbiorze, z drugiej dają czytelnikowi możliwość poznania ciekawostek rzucających na wydarzenia  inne światło, przybliżających pomijane często codzienne „techniczne” aspekty problemu (n.p. fakt zlecenia drukowania kodów i raportów wydawnictwu doświadczonemu w bezpiecznym i poufnym druku i kolportażu materiałów egzaminacyjnych). Ma też Hastings dość krytyczne spojrzenie na opisywany światek, pisząc o nim czasem bez pardonu: „większą wagę przywiązywali do trzeciorzędnej informacji przeszmuglowanej w rozporku niż do jakiejkolwiek informacji wydedukowanej z uważnej lektury prasy”.  Takie smaczki jak fakt wykluczenia francuskiego wywiadu z obiegu najpoufniejszych danych (już w czasach de Gaulle’a) z powodu beztroski w podejściu do bezpieczeństwa (!) powodują, że dzieło Hastingsa wywołuje u czytelnika reakcje, jakich trudno spodziewać się po lekturze pracy historycznej. Przy tym nic nie umniejszając powadze i jakości samego dzieła. Trzeba przyznać, że krytyczne spojrzenie na działalność wywiadów czasu II wojny światowej (także brytyjskiego) to duży atut tego dzieła. „Tajna wojna” to nie apologia walki wywiadów, ale skrupulatna ich analiza z przedstawieniem oryginalnych (choćby spojrzenie na rolę i znaczenie szefa Abwehry, Admirała Canarisa), niekiedy kontrowersyjnych, acz dobrze uzasadnionych wniosków.

Odwołam się jeszcze raz do cytatu z odautorskiego wstępu: „Czytelnicy mogą być zaskoczeni niektórymi opowieściami, tak jak byłem zaskoczony ja sam, gdy je odkrywałem. Niektóre opisane epizody wydają się komiczne czy absurdalne. Fantastyczne opowieści okazują się jednak prawdziwe”.  Tak najlepiej podsumować można znakomitą książkę Maxa Hastingsa, pozycję, która wciągnie i – nie waham się napisać – zachwyci każdego czytelnika.     

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s