TEATR: „Upadłe miasto” Grupa Tartak

Klub Wytwórnia, Łódź, 01/07/2017

„Nie jesteśmy teatrem. Jesteśmy warsztatem sztuki” tak Grupa Tartak definiuje swoje twórcze działania. Osobiście wolę klasyczny teatr, ale staram się nie stronić od wydarzeń, które niosą ze sobą możliwość spotkania ze współczesnymi, nowoczesnymi formami oddziaływania na widza. Tak więc w pierwszy wieczór lipca tego roku, udałem się do łódzkiego Klubu Wytwórnia gdzie miała miejsce premiera „Upadłego miasta” – koncertu / performance’u / spektaklu – jak zechcieli to określić sami Artyści. Opowieści wyprowadzonej z historii upadku Detroit, miasta będącego symbolem przemysłowego sukcesu, ale także spektakularnego upadku. Symbolicznym odniesieniem miało być miejsce powstania i prezentacji „Upadłego miasta” – Łódź, która sama ma w swojej historii liczne wzloty i upadki.

Nośny to i chwytliwy temat, przez rodzimą Sztukę nie tylko niewyeksploatowany, ale wręcz eksplorowany nie wystarczająco często. Grupa Tartak, pragnąc oddać głos – niekiedy symbolicznie – podmiotom pomijanym najczęściej w publicznych dyskusjach, postawiła przed sobą zadanie godne pochwały, ambitne, ale z drugiej strony dość trudne. Niestety przy jego realizacji nie udało im się uniknąć kilku potknięć.

Po pierwsze niemal zupełnie nie dało się odczuć, zapowiadanego uniwersalizmu spektaklu. Dostaliśmy opowieść o Detroit, miejscami zbyt hermetyczną, aby przełożyć ją na doświadczenia, chociażby wspomnianej Łodzi. Notabene, konia z rzędem temu widzowi, który zrozumiał cokolwiek z pierwszej części spektaklu, nie czyniąc wcześniej podwalin pod odbiór przedstawienia z lektury chociażby LeDuffa („Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charlie LeDuff, Wydawnictwo Czarne, 2015). Po drugie – to uwaga głównie do treści – autorzy próbowali poruszyć zbyt wiele problemów naraz. To niestety częsty grzech – nieumiejętność rezygnowania z własnych pomysłów nawet, jeżeli Artyście wydają się znakomite. Skutkiem tego powstało przedstawienie nieco „przeładowane” urywanymi nagle i niejasnymi wątkami. Zabrakło mi także bardziej bezpośrednich odniesień do naszej krajowej rzeczywistości.

Jednak, aby nie było wątpliwości, spektakl nie składał się z samych wpadek. Dobrym pomysłem było spięcie przedstawienia muzyczną klamrą quasi-koncertów, stanowiących motto i podsumowanie całości prezentacji, (choć polecałbym wydrukowanie dla widzów programu z tekstem piosenek, bowiem odwołując się muzycznie do stylistyki Jacka White’a ryzykuje się, że publiczność wyłapie jedynie, co drugie zdanie z prezentowanych utworów). Muzyka była w ogóle jedną z mocniejszych stron przedstawienia: świetnie wypadły zwłaszcza fragmenty grane na żywo. Samo przedstawienie – dla mnie – nabrało barw od „Dwóch sekwoi”, wtedy opowieść stała się spójniejsza. Zamiast opowiadać „o wszystkim” Grupa Tartak powinna się skupić na jednym z rozlicznych wątków związanych z prezentowanym problemem – w tym wypadku tytułowym upadkiem miast – a właśnie kwestie „około ekologiczne”, o których opowiadanie Grupie Tartak wyszło wyjątkowo dobrze, można było jeszcze, z zyskiem dla całości przedstawienia, rozbudować.

Trzeba będzie mieć oko na Grupę Tartak, bo dobrych pomysłów im nie brak nawet, jeżeli jeszcze troszkę szwankuje ich realizacja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s