Daniel Toledo Trio & Pianohooligan „Atrium”

For Tune, 2017

Ostatnio kilkakrotnie doszedłem do – niby oczywistej – konstatacji, że na świecie ukazuje się niesamowicie dużo dobrej i bardzo dobrej muzyki. Tymczasem miłośnik jakiegoś gatunku, dajmy na to jazzu, siedzący sobie na jednym końcu globu, załóżmy, że w Polsce, nawet nie ma pojęcia, że omijają go znakomite płyty jazzmanów z Australii, Islandii czy Ekwadoru.

Na szczęście czasem dzieje się tak, że ekwadorski muzyk trafia nad Wisłę, spotyka tu miejscowego pianistę, a do tria zapraszają jeszcze grającego na perkusji Szweda. W ten sposób rodzi się coś takiego jak „Atrium”.

To już druga płyta tria Daniela Toledo (w nagraniu poprzedniej uczestniczył inny perkusista). Tak się jednak złożyło, że debiutanckie nagrania sprzed dwóch lat ominęły mnie szerokim łukiem. Po przesłuchaniu „Atrium” jestem pewien, że kolejne produkcje Daniela Toledo już mi nie umkną. Trzeba też jasno powiedzieć, że po premierze najnowszego wydawnictwa nie wypada już powiedzieć: „Daniel Toledo? A, to nie znam”.

Cóż to za fantastyczna płyta. Niby tylko niepełna godzina, niby zwykłe mainstreamowe,  fortepianowe trio. Jedna warto po nią sięgnąć. Powiem więcej, trzeba po nią sięgnąć i to wcale nie jak po egzotyczną ciekawostkę. Zapewne wiele osób – tak jak było i ze mną – zaciekawi dopisek „& Pianohooligan” w nazwie zespołu. Nie jest to jednak żaden zabieg marketingowy w rodzaju doproszenia znamienitego gościa na krótki gościnny występ na płycie. Jakość „Atrium” to w znacznym stopniu właśnie zasługa obecności Piotra Orzechowskiego.  Nie wiem czy ktoś w ogóle miał jeszcze, co do tego faktu wątpliwości, ale w osobie Orzechowskiego mamy naprawdę wybitnego pianistę, co „Atrium” udowadnia i potwierdza. Nie oznacza to bynajmniej umniejszenia roli i poziomu dwóch pozostałych muzyków. Chociażby lider i basista Daniel Toledo to autor całego materiału i to dzięki niemu pianista miał podstawy do tak udanego hooliganienia.

Ta płyta przytrzymała mnie przy sobie bardzo długo. Nadal trzyma. To wbrew pozorom nieczęsty przypadek w dzisiejszych czasach, pełnych coraz to nowych, ciekawych i wartych poznania muzycznych odkryć. Do Daniela Toledo, jego tria z Pianohooliganem, wracam jednak co jakiś czas, z radością zatapiając się w ich muzyce.

Premierowa publikacja http://polish-jazz.blogspot.com/2017/06/daniel-toledo-trio-pianohooligan-atrium.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s