Billie Holiday. William Dufty „Lady Day śpiewa bluesa”.

Wydawnictwo Czarne, 2017

„Mama robiła za służącą u białasów. Kiedy tylko dowiedzieli się, że jest w ciąży, wywalili ją z roboty”. To jedno z pierwszych zdań opowieści Eleanory Fagan. Historii jej życia, którą przekazała w długich rozmowach Williamowi Dufty’emu, dziennikarzowi i redaktorowi New York Post.
Niespełna dwieście stron i dwadzieścia cztery rozdziały, które zapożyczyły tytuły od najsłynniejszych piosenek z repertuaru Lady Day. Lady Day śpiewa bluesa ukazuje się w Polsce sześćdziesiąt lat po premierze

Obecne wydanie wzbogacone zostało o przedmowę i krótki przewodnik po dyskografii Billie Holiday, autorstwa Davida Ritza, znakomitego biografa, nagradzanego Grammy autora książek o tematyce muzycznej (między innymi Respect. Życie Arethy Franklin wydanej całkiem niedawno także przez Wydawnictwo Czarne). Można zastanawiać się, czy tak długie oczekiwanie nie wpłynęło na atrakcyjność tytułu? Od razu odpowiem, że w żadnym wypadku. Biografia Billie Holiday dziś uznawana jest za pozycję klasyczną, literacki kanon. To książka, do której wraca się, tak jak wraca się do ulubionych płyt i utworów. Lady Day śpiewa bluesa od momentu ukazania się, bronić musiała się przed wieloma zarzutami. Przede wszystkim w kwestii autentyczności – Dufty’emu (niesłusznie) zarzucano, że biografia jest kompilacją starych wywiadów z Billie Holiday – oraz wiarygodności – tu sam Dufty twierdził, że jego zadaniem było spisanie tego, co Billie mówiła, a nie weryfikacja faktów. Dziś wiadomo, że Lady Day śpiewa bluesa rzeczywiście zawiera pewne nieścisłości. Jednak zgodnie uznaje się, że książki tej nie powinno się oceniać przez pryzmat wiarygodności przekazu. „Te wyznania to kolejny utwór muzyczny, rozbudowana, tęskna improwizacja, równie przejmująca i prawdziwa, jak każda zaśpiewana przez Billie piosenka” – celnie podsumowuje w przedmowie wspomniany już David Ritz. Istotą tej biografii nie jest faktograficzna akuratność. Lady Day śpiewa bluesa to i tak bez wątpienia autentyczna, przejmująca i szczera do bólu opowieść. Warta przeczytania. Zawsze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s