Anna Maria Jopek & Gonzalo Rubalcaba „Minione”

Universal Music Polska, 2017

A ja Annę Marię Jopek lubię. Tak po prostu. Obok jej płyt nagrywanych z naprawdę znakomitymi muzykami nie sposób przejść obojętnie. W końcu, który z naszych muzyków może poszczycić się współpracą i z Patem Methenym i z Branfordem Marsalisem i z Christainem McBridem i z Gonzalo Rubalcabą – przytaczając tylko część nazwisk. Poza tym cenię ją za to, że śpiewa po polsku i chętnie sięga po polskie piosenki.

Kolejny jej album to znowu odkrywanie na nowo wielkich polskich przebojów (z jednym małym wyjątkiem w postaci nietypowej i oryginalnej wersji „Besame mucho”) – tym razem przedwojennych tang. W kameralnej odsłonie, z jazzowym tercetem prosto z Kuby. Tercetem dowodzonym przez wspomnianego już Gonzalo Rubalcabę, z Armando Golą na basie i Ernesto Simpsonem na perkusji. Trudno chyba znaleźć lepszego kompana do takiej płyty. Pamiętam wspaniałą płytę firmowaną przez Charliego Hadena „Nocturne” z kubańskimi i meksykańskimi bolerami i tangami, gdzie ów pianista odgrywał pierwszoplanową rolę. Teraz kapitalnie odnalazł się – jako wykonawca i aranżer – w kompozycjach Kataszka, Dana, Golda, Petersburskiego, Białostockiego. Melodiach uzupełnianych przepięknymi tekstami Własta, Tuwima, Hemara.

„Minione” jest dedykowane czasom potańcówek na wolnym powietrzu, wspólnych spotkań, bliskości w tańcu. To nostalgiczne wspomnienie, przypomnienie chwil bezpowrotnie straconych.  Podróż sentymentalna i w większości smutna, czasem bardzo. Dziewięć piosenek i dwie krótkie fortepianowe impresje. Mnie wystarczyła jedna krótka chwila, kiedy pod koniec drugiej minuty, pierwszego na płycie utworu – „Twe usta kłamią” – do rozpoczynającego nagranie duetu fortepianu i wokalistki, dołącza sekcja rytmiczna. Wsiąkłem – mówiąc kolokwialnie – wtedy zupełnie. Wystarczyło przymknąć oczy i muzyka przeniosła mnie osiemdziesiąt lat wstecz. Ciepły wieczór, taneczny parkiet w parku i bliska osoba przy mnie – nietrudno wyobrazić to sobie wsłuchując się w „Minione”.

Warto wspomnieć o przemyślanej i starannej warstwie edytorskiej. W dołączonej książeczce znajdziemy tłumaczenia tekstów na angielski i hiszpański. Zaprezentowane nietypowo, ale pomysłowo: nie jako pełne wersje, ale tylko we fragmentach, tych najistotniejszych, które przybliżają sens utworu. Dla kolekcjonerów przygotowano wydanie z płytą DVD zawierającą materiały promocyjne i klip do jednej z piosenek.

Jednak najważniejsze to ten głos i te muśnięcia fortepianowej klawiatury. Idealnie do siebie dopasowane. Nie można było tego zrobić lepiej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s