Wojciech Młynarski „Od oddechu do oddechu”

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2017

Sam często określa swoje teksty skromnie, mianem śpiewanych felietonów. Dla mnie to jednak jeden z najznakomitszych polskich współczesnych poetów, niesłusznie wciśnięty w ramy – zaledwie – autora tekstów piosenek. Chociaż twórczość Wojciecha Młynarskiego – bowiem o Nim właśnie będzie tutaj mowa – to czysta, cudowna i bardzo mocno nasiąknięta naszą rodzimą codziennością poezja. Napisana przy tym piękną polszczyzną. Niesamowity zmysł obserwacji i dar układania opowieści jaki nieczęsto można spotkać i jakiego można tylko pozazdrościć, powodują, że wiele cytatów z  Młynarskiego przytaczamy i powtarzamy na co dzień.

Czasem nie zastanawiając się nawet komu zawdzięczamy  frazy takie jak  „absolutnie”, „ludzie to kupią” (napisane w roku 1963 ! jakże aktualne dzisiaj), „nie ma jak u mamy”, „tupot białych mew”, „co by tu jeszcze …”, „ach co to był za ślub” i wiele, wiele innych, które wymieniać można by w nieskończoność i które skutkują częstym zadumaniem i zdumieniem, że „to też Młynarski”. Musze się przyznać, że wielbię twórczość Wojciecha Młynarskiego bezkrytycznie.  Nie tylko teksty, które prezentuje na autorskich recitalach, ale także wielkie przeboje polskiej piosenki, które najczęściej przypisujemy do wykonawców, zapominając o wspaniałych autorach.  Uwielbiam wracać do Jego słów. Na ogół prezentowanych w formie śpiewanej. Teraz jednak będę miał okazję, by jak na poezję przystało, siąść przy kominku i delektować się zbiorem, który właśnie ukazał się staraniem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. To już drugi w ostatnim czasie (po Andrzeju Poniedzielskim) poeta, którego bogatą antologię wydaje to Wydawnictwo, za co należą mu się wielkie brawa. Nie będę przytaczał, co zawiera ten zbiór, bowiem musiałbym prawdopodobnie przepisać cały spis treści, aby nie pominąć żadnego ważnego tekstu. „Od oddechu do oddechu” to najpełniejsze, ale jak napisano w nocie edytorskiej, nadal nie kompletne wydanie utworów Młynarskiego. Może doczekamy się więc kiedyś suplementu, zwłaszcza, że warto by też poświęcić trochę miejsca kongenialnym przekładom (choćby piosenek francuskich, tekstów Okudżawy i Wysockiego)  których autorem jest Wojciech Młynarski. Na razie jednak „Miłe Panie i Panowie bardzo mili” ekscytujmy się niniejszym zbiorem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s