Radek Wośko Atlantic Quartet “Atlantic”

Multikulti Project, 2016

Pamiętam bardzo dobrze poprzednią płytę Radka Wośki. „Contouring”, inspirowany pobytem na polskich pojezierzach, epatował nastrojem tajemniczości i grozy. Tym razem miejscem, gdzie spotykały się najświeższe inspiracje perkusisty okazał się środek Oceanu Atlantyckiego.

Akwen zdecydowanie większy, acz sądząc z nastroju płyty, przystępniejszy i łagodniejszy. „Atlantic” jest bowiem zbiorem utworów zdecydowanie mainstreamowych.

Nagrań, które przez otchłań tytułowego oceanu niosą słuchacza w podróż nieoczekiwaną, acz niezwykle przyjemną, niczym rejs wysokiej klasy jachtem, z rodzaju tych, jakimi pływać raczy brytyjska królowa. Melodyjne kompozycje autorstwa lidera kwartetu uzupełnione seifertowskim „Man Of The Light”, od pierwszych taktów zajmują uwagę i często powodują mniej lub bardziej mimowolne nucenie głównego tematu.   „Amager”, „East River”, „Longing”, „Summer Session” – niemal każdy z utworów zachwyca i przywołuje na twarz szeroki uśmiech zadowolenia. Ewentualnym malkontentom pragnę powiedzieć, że nie oznacza to, iż mamy do czynienia z jakąś balladową, mainstreamową plumkaniną.

Po pierwsze chyba żadnego z nagrań nie da się określić mianem ballady. Po drugie kwartet Wośki potrafi zaskoczyć w trakcie utworu nieoczekiwaną woltą, oryginalnym solo, ciekawym przełamaniem, bez zbytniego oddalania się przy tym od przyjętej konwencji.  Duża w tym zasługa zaproszonych instrumentalistów. Pierwszy plan należy do Gilada Hekselmana, izraelskiego gitarzysty, mieszkającego od kilkunastu lat w Nowym Jorku. Muzyka, który może pochwalić się współpracą między innymi z Chrisem Potterem, Markiem Turnerem, Johnem Scofieldem, Esperanzą Spalding, Jeffem Ballardem, Jeffem „Tainem” Wattsem, Tigranem Hamasyanem czy Aaronem Parksem. Gitary jest na płycie Wośki dużo, ten instrument dominuje, ale trudno uznać to za wadę. Sposób i jakość gry Hekselmana zdecydowanie bowiem na to zasługuje. 

Świetnie wypada także duński pianista Søren Gemmer – zarówno w solowych popisach jak i w konwersacjach z gitarą. Miałem możliwość słuchania tego kwartetu na żywo, kiedy Gemmer miał do dyspozycji instrument elektroniczny i muszę powiedzieć, że było to, co najmniej równie dobre jak jego fortepianowa obecność w nagraniach studyjnych.  Skład kwartetu uzupełnia, współpracujący już wcześniej kilkakrotnie z Wośką, basista Mariusz Praśniewski. Perkusja i bas, które dają rytmiczny podkład Hekselmanowi i Gemmerowi , wypuszczają się na indywidualne prezentacje z rzadka, acz za każdym razem niezwykle smakowicie –jak w „Deep Forest”, czy kapitalnej końcówce „Freebop Bloose”.

Wreszcie docieramy do dedykowanemu Tomaszowi Stańce utworu „Sad Eyes”, który zamyka płytę. Nagrania zupełnie innego od reszty. Nie wiem czy nie najlepszego. Bliższego poprzedniej płycie niż siedmiu pozostałym nagraniom z „Atlanticu”. Idącego momentami w kierunku muzyki improwizowanej, kto wie, może będącego zapowiedzią zupełnie innej podróży z tym kwartetem. Mam nadzieję, że taka wyprawa dojdzie kiedyś do skutku, a w oczekiwaniu na nią warto powracać do już dostępnych, opisanych tu atlantyckich wojaży.

Premierowa publikacja http://polish-jazz.blogspot.com/2016/12/radek-wosko-atlantic-quartet-atlantic.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s