TEATR: Jarosław Murawski „Komeda”

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi, Łódź 16.12.2016

Reżyseria: Lena Frankiewicz

Recenzja z tego spektaklu powinna być krótka. Dlaczego? Przede wszystkim przez szacunek dla jego Twórców, a także dla potencjalnych Widzów, bowiem to przedstawienie zasługuje na to by przed jego obejrzeniem nie zdradzać zbyt wielu szczegółów realizacyjnych.

fot. Kama Rokicka

Po prostu trzeba iść i to zobaczyć. I to koniecznie do końca. Z góry zaznaczę, że nie każdemu się ten spektakl spodoba. Takie osoby na pewno się znajdą, ponieważ nie jest to przedstawienie z gatunku „lekkich, łatwych i przyjemnych”. Tak już jednak jest, że dobra sztuka musi budzić emocje, poruszać, skłaniać do dyskusji. Jeżeli ktoś oczekuje, więc pastelowych wspomnień o najważniejszej postaci z historii polskiego jazzu, będzie, co najmniej zaskoczony. Tak jak zdarzyło się to i mnie.

Sytuacja w polskim jazzie jest taka, jak w pewnej starej anegdocie. Gdzie się nie spojrzy, prędzej czy później trafi się na Komedę. Niektórzy nabawili się już nawet alergii. Dlatego przyznam się, że szedłem do łódzkiego Teatru Nowego z dość sceptycznym nastawieniem. Czy twórcy spektaklu znaleźli wystarczająco ciekawy pomysł na Komedę? Od razu odpowiadam: owszem, i to taki, jakiego najmniej można by się spodziewać. O tym jednak za chwilę.

Jeszcze przed rozpoczęciem witają widzów odtwarzane z off-u fragmenty rozmów z tytułowym bohaterem, powoli wprowadzając publiczność w nastrój tego, co ją czeka. Gaśnie światło, rozlegają się werble, pojawia się Marek Hłasko (Tomasz Karolak) i zostajemy przeniesieni do hotelowego pokoju na spotkanie z przeszłością, z historią życia i absurdalnej śmierci Krzysztofa Komedy. Na towarzyską popijawę Polaków na emigracji. Na spotkanie duchów – wspomnienia snują, bowiem niemal sami „nieobecni”.

fot. Kama Rokicka

Kameralna sala sprzyja wrażeniu bliskości i współuczestniczenia. Tekst sztuki inspirowany jest wspomnieniami bliskich i przyjaciół muzyka. Duża część narracji oparta jest na zapiskach Zofii Komedowej (fantastyczna – jak zawsze – Iwona Bielska). Wśród „uczestników” tego spotkania pojawiają się Wojciech Frykowski (Michał Bieliński) i Ilona Cooper (Delfina Wilkońska). W tle pobrzmiewają aranżacje komedowskich utworów przygotowane przez Ola Walickiego, wspomagane grającą – dosłownie i w przenośni – w spektaklu perkusją, za którą zasiada Paweł Dobrowolski.

Muzyka kapitalnie wpisuje się w treść przedstawienia. Znakomity jest moment, gdy sceniczny Komeda (Mateusz Janicki) gra krótki motyw, fragment utworu, który płynnie przechodzi w odtworzone oryginalne nagranie Dwójki rzymskiej.

fot. Kama Rokicka

Mamy więc muzyczno-teatralne jam session – część tekstu i scenicznych zachowań również jest improwizowana – które trwa aż do pojawienia się … Fryderyka Chopina (Adam Kupaj, imponujący umiejętnościami także muzycznymi), wywracającego spektakl do góry nogami.  Losy Komedy stają się nagle pretekstem do opowiedzenia o tematach znacznie poważniejszych, a jego historia nabiera nieoczekiwanego, szerszego i uniwersalnego charakteru. Bez obaw, mili Państwo. To wszystko udaje się bowiem osiągnąć bez smrodków dydaktycznych, często z humorem, a czasem nostalgicznie, smutno, przejmująco. Kapitalne jest zakończenie, mini etiuda „Jak wkurwić Mię Farrow” (Monika Buchowiec) – przepraszam za wyrażenie, ale naprawdę „zdenerwować” nie oddaje ducha tego spektaklu.

Teatr to praca zespołowa i oczywiście sukces jest wynikiem pracy całej rzeszy osób: realizatorów, aktorów, ekipy technicznej. Tak jest i w tym wypadku. Jednak nie sposób szczególnie nie wyróżnić znakomitego tekstu Jarosława Murawskiego i kapitalnej realizacji Leny Frankiewicz. Reżyserka zaznacza w zamieszczonym w programie wprowadzeniu, że twórcy spektaklu chcieli uciec od postaci Komedy widzianego z perspektywy jazzowej widokówki i trzeba powiedzieć, że swój cel osiągnęli. „Komeda” to atrakcyjny, mądry (a to nie zawsze idzie w parze) i poruszający spektakl, który pozostaje w głowie na długo po opuszczeniu teatralnej Sali. Czapki z głów. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s