E.S.T. Symphony

ACT Music, 2016

„E.S.T. Symphony”. Ta płyta, a w zasadzie cały projekt , od samego początku zmuszony będzie zmierzyć się z dwiema liniami krytyki. Po pierwsze z pretensjami co do odgrzewania nagrań i wożenia się na dokonaniach i sławie nieżyjącego artysty. Po drugie z zarzutami  szukania na siłę nowych interpretacji znanych utworów  w wyeksploatowanej  już mocno wersji symfonicznej po to , by …. powozić się na dokonaniach i sławie nieżyjącego artysty.

Tego chyba nie da się uniknąć. Wielu miłośników genialnego tria E.S.T. pozostanie zapewne w rozterce czy sięgnąć po tak zinterpretowane nagrania swojego ulubionego zespołu ? Czy nie jest to rozmienianie na drobne przez pozostałych członków E.S.T. spuścizny Esbjoerna Svenssona ? Otóż nie jest. Płytę zdecydowanie warto poznać, a ewentualne zarzuty łatwo będzie odeprzeć.  Po pierwsze dlatego, że z zorkiestrowaniem  własnych utworów nosił się sam lider tria, a dowodem na to jest chociażby „Dodge the Dodo” wykonany w orkiestrowej aranżacji właśnie samego Svenssona (pozostałe aranże są dziełem Hansa Eka, który także poprowadził, towarzyszącą muzykom Królewską Sztokholmską Orkiestrę Filharmoniczną). Po drugie artyści stworzyli i wykonali rzeczywiście oryginalnie odmienne wersje nagrań E.S.T. Nie jest to proste odegranie kompozycji, do których mniej lub bardziej na siłę doczepiono fragmenty grane przez orkiestrę. Widać pomysł i pracę jaką włożono w nowe aranżacje. W ożywienie i odkrycie na nowo svenssonowskiej klasyki. Orkiestrze towarzyszy sekstet, w którym fortepian nie gra wcale pierwszoplanowej roli, często pozostając enigmatycznie w tle muzycznej opowieści. Głównymi aktorami spektaklu pozostają sztokholmscy filharmonicy. Z góry trzeba zaznaczyć, że niektórym mogą nie spodobać się takie muzyczne eksploracje, które potrafią wywrócić utwór do góry nogami (czy może raczej do góry nutami ?) i zmienić go – literalnie – nie do poznania.  Wszystkich nie da się jednak zadowolić. Pora chyba odkryć kto stoi za tym niezwykle udanym projektem. Tak więc w nagraniu, obok wspomnianej już orkiestry wzięli udział: Dan Berglund i Magnus Oestroem, Marius Neset, Verneri Pohjola, Johan Lindstroem i Iiro Rantala. Nagrania zawierają wyłącznie kompozycje E.S.T znane z wcześniejszych płyt tria, a dwie z nich „Viaticum” i „Wonderland”  rozbudowano do formy dłuższych, ponad dziesięciominutowych suit. Warte posłuchania bez dwóch zdań.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s