Polish Jazz – reedycja serii część 1

Polskie Nagrania, 2016

W kwietniu Warner Music Polska reaktywował markę Polskie Nagrania, a wraz z nią rozpoczął wydawanie kultowej serii Polish Jazz. To 76 albumów, które przez niemal trzydzieści lat (1964-1990) dokumentowały historię polskiego jazzu. Warto wspomnieć o edytorskiej jakości wznawianych płyt. Okładkę stanowi wierna reprodukcja oryginału pierwszego wydania. Trzecie „skrzydełko” współczesnego opakowania wersji CD to książeczka powtarzająca  informacje o płycie, a ponadto zawierająca obszerny i wyczerpujący tekst (także w angielskiej wersji językowej), dotyczący nie tylko prezentowanych nagrań , ale także przedstawiający w szerszym kontekście muzyków, zespół, ich wcześniejsze i późniejsze zawodowe losy. Wszystko to ilustrowane archiwalnymi zdjęciami. Za fotoedycję  okładek i fotografii odpowiada Przemysław Pomarański.  Autorami esejów dotyczących pierwszych sześciu wznawianych płyt są: Jan Borkowski,  Tomasz Tłuczkiewicz, Tomasz Szachowski i Michał Wilczyński. Współczesna, spójna szata graficzna to dzieło Łukasza Hernika. Remastering nagrań z oryginalnych taśm matek wykonał Jacek Gawłowski. Redaktorem serii jest Paweł Brodowski. Co kwartał ukazywać się ma sześć tytułów w wersji CD, ale także na winylach. Płyty nie będą wznawiane w kolejności chronologicznej, a w każdej kolejnej serii słuchacze otrzymają różnorodny zestaw nagrań .  Przyjrzyjmy się pierwszym tytułom, które są już dostępne w sprzedaży.

Andrzej Kurylewicz Quintet Go Right. Ta płyta pierwotnie nie wchodziła w skład Polish Jazz. W reedycji pojawia się jako symboliczny „zerowy numer”. To pierwsza polska jazzowa płyta długogrająca (takie właśnie określenie funkcjonowało w „winylowych” czasach). Historia powstania płyty to także kawałek ówczesnego – nazwijmy to – folkloru, którego nie wszyscy są dziś świadomi: zgodę na nagranie wywalczył u odpowiednich władz Jan Ptaszyn Wróblewski. Sukces wydawnictwa zapoczątkował i umożliwił kontynuację serii. Kwintet, który podczas koncertów chętnie sięgał po klasyki zza oceanu, wypełnił album wyłącznie własnymi kompozycjami. Grający na trąbce Andrzej Kurylewicz, Jan Ptaszyn Wróblewski (flet i saksofon tenorowy) oraz Wojciech Karolak (fortepian) solidarnie dostarczyli na potrzeby nagrania po trzy utwory.  Skład zespołu uzupełniali: Tadeusz Wójcik (kontrabas) i Andrzej Dąbrowski (perkusja).  Ówczesny sukces Go Right nie dziwi, płyta artystycznie spokojnie obroniła by się i dzisiaj.  W zasadzie trudno tu wyróżniać któryś z  dziewiątki niezwykle równych i znakomitych utworów. Mnie najbardziej zapadły  w pamięć Obsession  autorstwa Kurylewicza oraz Green-Eyed Girl  i wspaniała ballada One Step Nearer You – obie kompozycje Ptaszyna Wróblewskiego.

Komeda Quintet Astigmatic. Najbardziej znana polska płyta jazzowa, wydana równo 50 lat temu. W zasadzie nie za bardzo potrzeba, a wręcz chyba nie wypada rozwodzić się nad samą muzyką. Na ten temat napisano już wszystko, a może nawet jeszcze więcej. Unikalną pozycję albumu potwierdzają wyniki licznych ankiet, plebiscytów i zestawień, które zgodnie windowały Astigmatic na piedestał. Dwie grudniowe noce 1965 roku, Astigmatic, Kattorna, Svantetic, Komeda, Stańko, Namysłowski, Lenz, Carlsson. I tyle.

Novi Singers Bossa Nova. Aleksander Głuch, Bernard Kawka, Ewa Wanat,  Waldemar Parzyński i Janusz Mych – ta piątka instrumentalistów odmieniła polską wokalistykę jazzową. Będący już po wielu festiwalowych sukcesach za granicą i w kraju, w roku 1967 przystąpili do nagrania debiutanckiego albumu. W odchudzonym  składzie personalnym (z zespołu odszedł Aleksander Głuch),  już jako kwartet. To jedyna ich płyta, która pojawiła się pod szyldem Polish Jazz. Czternaście kompozycji własnych, nie zawsze stylistycznie powiązanych jest z tytułową bossa novą. Warto, a nawet trzeba wspomnieć o  znakomitym trio akompaniującym w składzie: Adam Makowicz (jeszcze jako Matyszkowicz), Janusz Sidorenko i Jerzy Bartz. Z  ciekawostek zawartych w załączonym do niniejszej reedycji eseju (po raz kolejny chciałbym zwrócić  uwagę na wysoką wartość  materiału opisowego przygotowanego specjalnie na potrzeby najnowszej edycji)  dowiedzieć się można, że to właśnie NOVI-ch słyszymy w czołówce Wojny domowej, serialowego, telewizyjnego przeboju tamtych lat. Znakomita płyta, zupełnie nie pechowa, pomimo trzynastego numeru w serii Polish Jazz. Album o niepowtarzalnym klimacie, do którego, stale poszukujący i odkrywający nowe inspiracje NOVI już nie wrócili.

Tomasz Stańko TWET. „Nigdy nie graliśmy ze sobą przed tym nagraniem. To nie było nic niezwykłego. Nie ma tematu, wchodzisz, koncentrujesz się i grasz”. Tak wspomina te nagrania sam Tomasz Stańko. Poza nim w kwartecie zagrali: Tomasz Szukalski, Edward Vesala i Peter Warren. To trzecia płyta Stańki jako lidera, przez wiele osób uznawana za najlepszą w jego dyskografii. Kwintesencja grania free. Rozpoczynająca się kapitalnym Dark awakening , prawdziwie mrocznym, zaskakująca liryczną Mintuu Maria  i spokojnym Night peace.  Trzy czwarte kwartetu TWET    – bez Petera Warrena – pojawiło się potem wspólnie na trzech płytach. Za każdym razem towarzyszył im inny basista. Jednym z tych tytułów była równie kultowa Balladyna. Oddajmy jeszcze raz głos liderowi tego projektu: „TWET to była prekursorska płyta, bez niej nie byłoby słynnej Balladyny, choć Balladyna była już napisana i była zupełnie inna. Czegoś takiego jak TWET nie da się powtórzyć, taką płytę nagrywa się tylko raz. Bardzo ją lubię, to taki rozbieg do mojej muzyki dla ECM.”

Extra Ball Birthday. Grupa debiutowała w roku 1974, ale jak to bywało w tamtych czasach, pomimo indywidualnych i zespołowych nagród, doczekała się płytowego debiutu dopiero dwa lata później. Skład zespołu z perspektywy czterdziestu lat śmiało określić można mianem All Stars: Jarosław Śmietana (gitara), Władysław „Adzik” Sendecki (fortepian, syntezator, pianino Fendera), Jan Cichy (gitara basowa), Benedykt Radecki (perkusja), Andrzej Olejniczak (saksofony). Osiem kompozycji zostało napisanych wspólnie przez Jarosława Śmietanę i Władysława Sendeckiego. Osiem perełek, z których niemal każda zwraca uwagę innym elementem. Fantastyczny, otwierający płytę utwór Narodziny, najdłuższy na albumie, dziesięciominutowy.  Podróż w góry pobrzmiewa podhalańskim zaśpiewem gitary . Dynamiczna Siódemka z długim, uspokajającym, fenderowym solem Sendeckiego w środku, rozpędzająca się w trzeciej części. Lekko sielankowy Szczęśliwy nieszczęśliwiec. Genialny Blues for everybody zagrany przez duet Śmietana – Sendecki.  Wreszcie zamykający płytę Hengelo, Almelo, Deventer z popisem sekcji rytmicznej. Extra płyta.

Ewa Bem with Swing Session Be a Man.  Mało osób zdaje sobie sprawę, że  to najlepiej sprzedający się album winylowy w historii polskiej wokalistyki jazzowej. Jego nakład przekroczył 130 000 egzemplarzy. Cztery standarty oraz składanka wielkich przebojów w aranżacji Henryka Majewskiego (w oryginale pomieszczonych na pierwszej stronie płyty)  i sześć piosenek napisanych specjalnie dla wokalistki (stanowiących winylową stronę B). Ewie Bem – już wtedy pierwszej gwieździe rodzimej wokalistyki jazzowej – towarzyszył octet Swing Session. W jego składzie znajdziemy same wybitne nazwiska: założyciel i lider Henryk Majewski, Henryk Miśkiewicz, Zbigniew Jaremko – który w trzech utworach poprowadził także orkiestrę smyczkową, Zbigniew Konopczyński, Andrzej Jagodziński – od czasów tamtej sesji do dnia dzisiejszego towarzyszący wokalistce w koncertach, Jerzy Stawarz, Henryk Stefański i Tadeusz Federowski.  Wśród kompozytorów polskich piosenek obok Henryka Majewskiego i Zbigniewa Jaremki zwraca uwagę nazwisko Jerzego Wasowskiego, którego utwory dziś tak chętnie interpretują nasi jazzmani. Dzień dobry Mr Blues stał się z czasem naszym rodzimym klasykiem. Pośród autorów tekstów wypatrzymy natomiast Marię Czubaszek, Magdalenę Wojtaszewską, Krzysztofa Kłopotowskiego, czy też kryjącego się pod pseudonimem Błażej Perkun, Grzegorza Wasowskiego, który stworzył autorski duet ze swoim ojcem.  Inną nieoczekiwaną sensacją jest pojawiający się gościnnie w  Czy powie mi pan dzień dobry Zbigniew Wodecki, będący wówczas jeszcze  u progu wielkiej kariery.

Nie spodziewałem się, że słuchanie tych płyt może sprawić tyle frajdy. Niektórych nagrań zupełnie wcześniej nie znałem i obawiałem się że mogą lekko „trącić myszką”, jednak teraz niezmiernie cieszę się,  że miałem okazję ich wysłuchać . Do części z nich będę bez wątpienia wracał. To zaledwie sześć pierwszych tytułów z serii, ale to już niezły kawałek rodzimej jazzowej historii, pełen zdumiewających odkryć i niespodzianek. Brawa dla Wydawcy za inicjatywę i przede wszystkim za unikalny, niezwykle wysoki wydawniczy poziom wznowień. Z niecierpliwością czekam na zapowiedzi kolejnych tytułów.

opublikowane w magazynie JazzPress 09/2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s