Cuong Vu Trio „Cuong Vu Trio Meets Pat Metheny”

Nonesuch Records, 2016

Noneusch Records wydało na początku maja dwa tytuły z udziałem Pata Metheny’ego. Jednym z nich jest płyta tria Cuonga Vu, wieloletniego współpracownika gitarzysty

To materiał całkowicie premierowy, a znakomity gitarzysta nominalnie jest tu tylko gościem pochodzącego z Wietnamu trębacza. Skład zespołu uzupełniają basista Stomu Takeishi oraz perkusista Ted Poor. Autorem pięciu nagrań jest lider tria, jedno napisane jest przez  Andrew D’Angelo, jedno dołożył Metheny.  

Vu i Metheny komplementowali się po zakończeniu sesji nagraniowej, a po przesłuchaniu płyty można stwierdzić, że nie była to jedynie grzecznościowa wymiana uprzejmości. Wspólna praca zaowocowała nagraniami niezwykle ciekawymi. Proszę jednak nie spodziewać się skromniejszej kopii PMG. Cuong Vu spotkał bowiem zupełnie innego Pata Metheny’ego. Już otwierający płytę Acid Kiss stawia słuchacza na równe nogi i pokazuje, że na płycie nie będzie miejsca dla słodkich, łagodnych brzmień. Nawet pozornie spokojniejsze utwory potrafią rozwinąć się tu w nieoczekiwany dźwiękowy atak. Pewnym odstępstwem jest finałowy Tune Blues, a  analogie do nagrań zespołów Metheny’ego można też snuć w przypadku Seeds of Doubt. Jednak Not Crazy (Just Giddy Upping), Tiny Little Pieces i Telescope (ostatni z wymienionych to wspomniana kompozycja PM) to zupełnie inna bajka. Hałaśliwa, ostra, często z przesterowaną gitarą. Metheny wyszedł tu naprzeciw estetyce bliskiej Vu, który poza grą w PMG kojarzony był raczej z nagraniami bliższymi awangardzie, ot chociażby dzięki związkom z Knitting Factory. Słucha się tego z miłym dreszczykiem emocji. Myślę, że klasykowi jazzowej gitary przysłużyło się bycie „tylko” zaproszonym gościem.  Pozwoliło mu to na ucieczkę od swojego stałego muzycznego wizerunku. To już kolejny taki przypadek po znakomitym Tap i kolejny niezwykle udany.

Miłośnicy Pata Metheny’ego zdecydowanie powinni poznać nagrania z Cuongiem Vu bowiem są one dowodem na to, że Metheny’ego nie należy tak łatwo i bezceremonialnie szufladkować, a raczej warto wsłuchiwać się w to co ma nam do przekazania.

Opublikowane w numerze 6/2016 magazynu JazzPress http://www.jazzpress.pl

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s