Salman Rushdie”Dwa lata, osiem miesięcy i 28 dni”

Wydawnictwo Rebis, 2015

Jak jest najnowsza powieść Salmana Rushdiego ? Znakomicie napisana, niebanalna, pobudzająca do myślenia, wartka w lekturze, momentami zabawna,  ale …. No właśnie. Muszę przyznać, że mam z Salmanem Rushdiem (a w zasadzie z tą i kilkoma innymi jego książkami) problem. Z jednej strony to autor genialnych „Dzieci północy”. Z drugiej zaś już nigdy później nie udało mu się napisać czegoś równie wielkiego.

Naprawdę wciągająca była dla mnie jeszcze jedynie jego autobiografia. Oczywiście jest pisarzem wybitnym, z niepowtarzalnym stylem i lekkim piórem, którego nie zagłusza wschodni przepych jego książek, utworów pełnych kulturowych i historycznych odniesień. Ten bogaty styl ma niestety swoje wady. Wiele osób nie jest w stanie przebrnąć przez bizantyjskie konstrukcje powieści Rushdiego. Choć trzeba zaznaczyć, że ci którym to nie przeszkadza, stają się wiernymi czytelnikami i piewcami talentu pisarza.

Tytuł nowej powieści sugeruje nam nawiązanie do Baśni z 1001 Nocy. Sam pomysł na opowieść jest rzeczywiście baśniowy i trzeba przyznać dość oryginalny. Jednak książka ta okazuje się anegdotą z bardzo długim wstępem, której pointa jest – muszę to przyznać z żalem – rozczarowująca. Wydany niegdyś na Rushdiego wyrok śmierci spowodował, że pisarz stał się zagorzałym zwolennikiem racjonalizmu, świata wolnego od źródła niesprawiedliwości jaką jest w Jego przekonaniu religia. Na tym właśnie konflikcie zasadza się akcja książki. To historia sporu dwóch filozofów, przeniesiona w czasy, gdy obaj są już tylko prochem. Ten „zły”, zagorzały zwolennik wiary, zaprzęga do walki armię dżinów i Ziemia zmienia się nie do poznania. Historia opowiadana jest z perspektywy wielu stuleci po owej wielkiej wojnie, w której ostatecznie zatriumfowały siły sprawiedliwości (czytaj: racjonalizmu). Akcja jest ciekawa, momentami zabawna. Jednakże trudno przejść do porządku dziennego nad rzekomo dobrym zakończeniem. Bo czy rzeczywiście świat bez religii byłby tak pełen szczęścia ? Nawet Rushdie uznał, że wymyślone rozwiązanie musiało by nieść ze sobą także niemiłe konsekwencje (o czym wspomina w krótkim, końcowym akapicie). Dla mnie zaś zastanawiające jest, że ten znakomity pisarz zapomniał, że ideologia, która dla niego jest panaceum na problemy świata, już niegdyś panowała w pewnym wielkim kraju i jej rządy raczej nie niosły za sobą powszechnej szczęśliwości. Czy naprawdę problemem jest religia czy może raczej ludzie, którzy wykorzystują ją często cynicznie do własnych celów ? Dla mnie przesłanie jakie niesie za sobą ta powieść zdecydowanie nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.

Nie twierdzę jednak, że książka ta jest słaba, bo jest wręcz przeciwnie. Jednak sam, nazwijmy to „ideologiczny” jej wydźwięk jest moim zdaniem mocno chybiony. Zachęcam do lektury i wyrobienia sobie własnego zdania bo zdecydowanie warto to uczynić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s