C.W. Gortner „Mademoiselle Chanel”

Wydawnictwo Znak, 2015

C.W. Gortner zanim rozpoczął swoją karierę pisarską, zawodowo związany był ze światem mody. Jego powieści opisywały dotąd świat XVI wieku jednak, jak sam wspomina, nigdy nie porzucił fascynacji modą i osobowościami, które ją kształtowały. Coco Chanel zachwycił się już w czasach szkolnych. Teraz, jako wzięty pisarz, postanowił oddać hołd swojemu młodzieńczemu zauroczeniu. Proces tworzenia autor poprzedził dokładną analizą źródeł opisujących życie swojej bohaterki, czytelnik nie powinien jednak spodziewać się klasycznej biografii.

To literacka fikcja choć głęboko osadzona w faktach. Gortner pokazuje nam trudne dzieciństwo Gabrielle Chanel, wychowanie w klasztorze, zawiłe i niełatwe początki dorosłej samodzielności , wreszcie całą karierę w świecie mody. Opowieść urywa się tuż po zakończeniu II wojny światowej (nie licząc krótkiego epilogu dotyczącego powrotu do projektowania w roku 1954). Szkoda, że – jak przypuszczam z braku wystarczających materiałów – nie ma w książce nic o okresie lozańskiego wygnania Coco Chanel. Powieść czyta się bardzo dobrze i szybko. To klasowe czytadło – w dobrym tego słowa znaczeniu. Chyląc czoła przed literackim warsztatem autora nie sposób jednak nie zauważyć mankamentów tej powieści. Po pierwsze trudno doszukać się tu jakiejkolwiek głębi. Narracja toczy się płynnie, ale dramatyzm wydarzeń nie wywołuje żadnych emocji. Po drugie zastanawia mnie przedstawienie postaci tytułowej bohaterki. Choć Gortner deklaruje swą niezmierzoną miłości do Coco Chanel, to z kart jego książki wyłania się postać samolubnej, zgorzkniałej, zarozumiałej, zimnej i wrednej jędzy. Pardon, ale jak długo można usprawiedliwiać swoje zachowania trudnym dzieciństwem ? Autor tworząc apologię Chanel paradoksalnie wydobył na pierwszy plan wszystkie jej najgorsze cechy. Można oczywiście przyjąć, że to artystyczny zabieg: opisanie postaci widzianej oczami jej samej, wyobrażenie Coco Chanel o sobie. Jednak to założenie wydaje mi się mało uprawnione, bo wtedy owo deklarowane uczucie Gortnera do Chanel przybrać by musiało niezwykle przewrotną formę. Książkę, jak wspomniałem już wcześniej, przeczytałem ekspresowo. Po lekturze pozostał mi jednak nieoczekiwanie tylko pył z rozsypującego się w gruzy wizerunku ikony. Jednakże zapoznania się z „Mademoiselle Chanel”nie odradzam. Można samemu pokusić się o wyciągnięcie wniosków albo po prostu oddać się nieskrępowanej, bezrefleksyjnej lekturze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s