Joey Alexander „My Favorite Things”

Motema Music, 2015

Omówienie płyty powinno przybliżyć potencjalnemu słuchaczowi jak najwięcej informacji o wykonawcy – zwłaszcza jeżeli jest debiutantem, jak w tym przypadku – o towarzyszących mu muzykach, wreszcie o repertuarze. Tak aby można było stworzyć sobie pierwsze wyobrażenie o danym tytule. Ja jednak chciałbym poprosić Was, Szanowni Czytelnicy o nietypowe podejście do tematu.

Przed lekturą tego tekstu posłuchajcie muzyki. Samej muzyki, bowiem obrazy i informacje zakłócić Wam mogą właściwy odbiór. Nie oglądajcie więc filmów z sesji nagraniowej, skupcie się tylko na dźwiękach. Niech nie zrazi Was lista utworów zawierająca jazzowe „greatest hits”. Wsłuchajcie się w to co ma Wam do zaproponowania ów tajemniczy Joey Alexander. Kiedy zaś po godzinie muzyka przebrzmi zastanówcie się czy Ameryka słusznie oszalała na punkcie tego pianisty. Jak to się stało, że na pierwszej w karierze płycie zdecydowali się towarzyszyć mu między innymi Larry Grenadier i Ulysses Owens Jr ? Czy recenzenci mają rację, zgodnym chórem zachwycając się techniką i dojrzałością interpretacji Alexandra ? Czy rzeczywiście objawił się nam w jazzie nowy geniusz ? Przede wszystkim zaś pomyślcie czy to możliwe, że bohater tej historii ma dopiero jedenaście lat ? Urodzony na Bali chłopiec zaczął grać na fortepianie w wieku lat 6, podchwytując zasłyszane standarty z płytowej kolekcji swojego ojca. Na pytanie o swoje pierwsze muzyczne wspomnienia odpowiada: „Tata puszczał mi Armstronga, kiedy jeszcze byłem u Mamy w brzuchu. Przynajmniej tak twierdzą moi Rodzice”. W roku 2003 wygrał międzynarodowy konkurs improwizacji w Odessie, a rok później koncertował już jako gość Jazz at Lincoln Center. Dzisiaj pośród swych fanów ma między innymi Wyntona Marsalisa i Herbiego Hancocka. Wróćmy jednak do prezentowanej płyty. Dziewięć utworów (a wersja itunes zawiera jeszcze dwa dodatkowe) to jak już wspomniałem, w większości klasyki: „Giant Steps”, „Lush Life”, „My Favorite Things” oraz zagrane solo „’Round Midnight” i „Over the Rainbow”. Utwory grywane często, tym trudniejsze do oryginalnego, zapadającego w pamięć wykonania, brzmią w interpretacji młodego pianisty naprawdę znakomicie. Zagrane bardzo tradycyjnie, mają jednak w sobie to, nieuchwytne, trudne do zdefiniowania „coś”, które stanowi o ich niepowtarzalności, wciąga i nie pozwala oderwać się od słuchania. Słuchaczowi nieuchronnie przez cały czas kołacze się myśl, że w chłopcu tym zaklęta musi być dusza wielkiego muzyka z przeszłości. Joey Alexander – mocno wierzący chrześcijanin – nazywa to po prostu Darem od Boga. Wszystkie utwory zaaranżował sam Alexander,, Jest również autorem inspirowanego klasykiem „Moanin’.” Bobby’ego Timmonsa utworu „Ma Blues”. Nieoczekiwany i niezwykły pod każdym względem debiut. Warto będzie obserwować dalsze muzyczne losy tego dzieciaka. Dla porządku dodam, że poza wspomnianymi już muzykami, na płycie grają basista Russell Hall, perkusista Sammy Miller oraz trębacz Alphonso Horne. Wy zaś Mili Państwo, puszczajcie swoim dzieciom jazz- zacząć możecie od omawianego tu tytułu – nie wiadomo bowiem jakie talenty drzemią w waszych pociechach.

tekst opublikowany w magazynie JazzPress 10/2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s