Herbie Hancock / Lisa Dickley „Autobiografia legendy jazzu”

Wydawnictwo SQN, 2015

W zalewie pseudo biografii i autobiografii sezonowych gwiazdek, pojawiła się wreszcie książka, która na miano biograficznej rzeczywiście zasługuje. Herbie Hancock – jeden z najwybitniejszych muzyków historii jazzu zdecydował się opowiedzieć historię swojego życia (współautorem książki jest znana amerykańska ghostwriterka Lisa Dickey).

Hancock opisuje siebie jako perfekcjonistę i rzeczywiście swoją autobiografię skomponował niemal idealnie. Nie ma w niej fragmentów przegadanych, dydaktycznych smrodków czy też zbędnego filozofowania co nie znaczy, że autor „prześlizguje się” po kolejnych tematach. Książkę czyta się z taką przyjemnością z jaką słuchało się najlepszych nagrań amerykańskiego pianisty. Hancock pokazuje swoje losy od czasów dzieciństwa, aż do niemal dnia dzisiejszego. To z jednej strony zbiór anegdot i historyjek, które jednak są ze sobą tak płynnie i sprawie powiązanie, że tworzą spójną i wciągającą opowieść. Hancock nie poświęca równej wagi wszystkim okresom swojego życia. Początki kariery, współpraca z Milesem Davisem i Mwandishi zajmują prawie dwie trzecie książki. Miles Davis to zresztą jedna z ważniejsza postać tej opowieści. Hancock nie ukrywa , że niemal do dziś stara się artystycznie podążać za jego filozofią i – oczywiście jeżeli chodzi o muzyczne wybory – powołuje się na Davisa niemal równie często jak na buddyzm. O religii pisze zaś dużo, podkreślając jak ważny to element jego życia i co jej zawdzięcza. Czyni to jednak bez agitatorskiego zadęcia i nachalnej propagandy. Hancock nie kreuje się na wszechwiedzącego geniusza, a raczej pokazuje się jako artysta ustawicznie poszukujący możliwości rozwoju, zmian, korzystający z perspektyw jakie otwiera przed nim los (stąd też oryginalny tytuł tej książki: „Possibilities”, nawiązujący zresztą do dyskografii Hancocka; szkoda, że w polskim wydaniu zastąpiono go mało subtelnym „Autobiografia legendy jazzu”). Bez skrępowania pisze o artystycznych błędach i porażkach. Sporo miejsca poświęca Hancock na opisanie projektów związanych z muzyką filmową i przypuszczam, że wiele osób może zadziwić się listą tytułów do których komponował ścieżkę dźwiękową. Innym tematem, który powraca w kolejnych rozdziałach jest fascynacja muzyka nowymi technologiami i ich praktycznym wykorzystaniem. Hancock nie stroni od opisywania także prywatnej części biografii, ale nie należy tu oczekiwać jakiś sensacji i ujawniania skrywanych głęboko tajemnic. Trzeba też wspomnieć, że jeżeli już o kimś Hancock pisze to pisze dobrze. Próżno szukać tu złośliwości czy negatywnych komentarzy w stosunku do osób pojawiających się na kartach tej książki, a co ciekawe udaje się pomimo to uniknąć efektu zbytniego przesłodzenia i lukrowatości. To szczera opowieść o życiu, wpuszczenie nas za kulisy wydarzeń nie tylko muzycznych, ale i czysto osobistych. Książka zasłużenie obsypana nagrodami w USA. Mankamentem jest brak indeksu osób – choć nie wiem czy to przypadłość jedynie polskiego wydania czy także wersji oryginalnej. Nie zmienia to faktu, że to znakomita i godna polecenia lektura dla fanów jazzu ze szczególnym uwzględnieniem osób muzykujących.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s