Chris Thile & Edgar Meyer „Bass and mandolin”

Nonesuch, 2014

Chris Thile to amerykański wirtuoz mandoliny kojarzony z folkiem i bluegrass. Muzyk znany i ceniony za oceanem. Chętnie „flirtujący” z innymi gatunkami muzycznymi. Dzięki tym flirtom dowiedziałem się zresztą o jego istnieniu czytając o wspólnej trasie koncertowej z Bradem Mehldau’em. Edgar Meyer – o pokolenie starszy – to basista i multiinstrumentalista grający muzykę klasyczną, bluegrass, world music.

Obaj są laureatami Grammy oraz zdobywcami prestiżowej nagrody MacArthur Fellowship. Nagrywali i współpracowali z gigantami muzycznymi wszelakich gatunków. W minionym roku spotkali się już po raz drugi nagrywając płytę zatytułowaną krótko: „Bas i mandolina”. Czy taka mieszanka powinna znaleźć swoje miejsce na łamach jazzowego magazynu ? No cóż Szanowna Publiczności, parafrazując kultowy cytat rodzimego kina gangsterskiego odpowiem tak: „Jazzu tu nie ma, ale też jest zajebiście”. Płyta ta zdążyła już zresztą zdobyć Grammy w kategorii Best Contemporary Instrumental Album, warto więc może zwrócić uwagę Szanownych Państwa na to wydawnictwo. Dziesiątka utworów skomponowana została wspólnie przez obu artystów. Obok tytułowych instrumentów muzycy w dwóch utworach sięgają również po fortepian (Meyer) i gitarę (Thile). Co możemy usłyszeć na płycie ? Na pewno silne wpływy tego z czym kojarzeni są obaj: przede wszystkim bluegrassu, ale i współczesnej muzyki klasycznej (Thile nagrał znakomicie przyjęty album z bachowskimi sonatami). Podane jednak w niesamowicie przyswajalny sposób, bez nudzenia czy jechania „na jednej nucie”. Utwory raczej żywe, czasem wręcz skoczne. Warto również wspomnieć, ze Meyer niemal we wszystkich utworach gra na basie smyczkiem, z rzadka tylko szarpiąc struny „po jazzowemu”. Nie jest to jednak gra stateczna, ale zdecydowana i stanowcza czasem wręcz na rockową modłę. Uczuleni na country we wszelkich jej odmianach, mogą się trochę krzywić, ale stylistyczne wywarzenie płyty jest perfekcyjne. Zaletą jest też to, że Thile powstrzymuje tu swoje wokalne ciągoty i mamy do czynienia z całkowicie instrumentalnym albumem. Coś nowego, coś innego. Muzyka niezwykle przyjemna w obcowaniu i szczerze ją polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s