LIVE: Adi Jazz Festival 2014

Akademia Muzyczna w Łodzi, Łódź, 3-4.10.2014 Teatr Muzyczny w Łodzi, Łódź, 25.10.2014

Adi Jazz Festival zaistniał na muzycznej mapie Łodzi w ubiegłym roku. Powoli zdobywa sobie stałą widownię i gości uznane nazwiska jazzu oferując widzom atrakcyjny program. Spodobał mi się tegoroczny pomysł zestawienia w jednym wieczorze młodych, dopiero zdobywających pozycję na rynku muzyków, z niewątpliwymi gwiazdami.

Warto również wspomnieć, że koncerty tegorocznej, drugiej edycji festiwalu odbywały się częściowo w nowoczesnej, gwarantującej znakomitą akustykę,  nowo otwartej Sali Koncertowej Akademii Muzycznej w Łodzi. 

Pierwszą część festiwalu zapowiadały nazwiska wybitnych polskich pianistów: Dominika Wani, Włodka Pawlika i Adama Makowicza –  interesujące zestawienie trzech generacji muzyków. Festiwal rozpoczął zespół Doroty Piotrowskiej, polskiej perkusistki zamieszkałej w Stanach Zjednoczonych. Gościem koncertu był Jeremy Pelt – jedna z gwiazd światowej jazzowej trąbki. Resztę składu stanowiły równie niebagatelne osobistości: na fortepianie grał wspomniany już Dominik Wania, na basie Michał Barański, a na kongach kubański muzyk Ismell Wignall. Występ podporządkowany był jednak niemal w całości Peltowi. Zabrakło mi niestety większej ilości indywidualnych popisów pozostałych członków zespołu. Dwa razy zabłysnął solówką Michał Barański, ale to niemal wszystko. Owszem miał swoje chwile i Dominik Wania, ale w moim przekonaniu zaszwankowało tu nagłośnienie, bowiem fortepian, nawet w partiach solowych był kompletnie zagłuszony przez resztę zespołu. Szkoda, że niewątpliwy potencjał tego muzyka pozostał tym razem (nie z jego winy) niewykorzystany. Brakowało mi także interakcji pomiędzy muzykami – chyba tylko raz muzyczny dialog podjęli Michał Barański i Ismell Wignall. Co ciekawe nominalna liderka zespołu nie zagrała solo ani razu. Zespół zagrał przede wszystkim kompozycje Doroty Piotrowskiej i Jeremiego Pelta. Najlepiej jednak zabrzmiała w wykonaniu muzyków „Manteca” Dizziego Gillespie.

Po przerwie na scenie pojawił się Włodek Pawlik. Jego solowy występ dostarczył widzom o wiele więcej emocji. Pawlik rozpoczął koncert impresjami przywodzącymi na myśl jego solowy album „Grand Piano”. W dalszej części koncertu pokazał nam jednak jak niesamowicie zróżnicowane są inspiracje, z których czerpie. Mieliśmy nawiązanie do polskiego filmu, utwory Krzysztofa Komedy, „On the Green Dolphin Street” Bronisława Kapera. Fantastycznie zabrzmiała improwizacja oparta na ludowym motywie „Była w polu lipeńka”. Jak niesamowitą wyobraźnię ma Włodek Pawlik pokazał nam utwór, w którym artysta połączył amerykańskie standardy z … polskimi pieśniami patriotycznymi.  Usłyszeć w jednym utworze „Rotę” i „Some Day My Prince Will Come” czy też „Warszawiankę 1831” przechodzącą płynnie w „Round MIdnight” nie zdarza się codziennie.  Włodek Pawlik zagrał też kilka własnych utworów ze swoich pierwszych solowych płyt. Artysta czuł się chyba na scenie dobrze bo uraczył nas w jednym utworze quasi jarretowskim podśpiewywaniem pod melodię granego tematu. Koncert zakończył utwór „Follow the stars” z nagrodzonej Grammy płyty „Night in Calisia”.

Preludium drugiego wieczoru stanowił krótki koncert zespołu Karoliny Kowalczewskiej. Muzycy zaprezentowali utwory z debiutanckiej płyty pianistki „Chiara”. O wiele lepiej niż poprzedniego wieczora zaprezentował się  duet Dorota Piotrowska – Ismael Wignall, który uraczył nas ciekawym wstępem zagranym w duecie przy jednym z utworów. Pochwalić należy również Jakuba Czekierdę (choć przyznam, że idea dwóch fortepianów w zagranym materiale nie wypadła zbyt przekonywująco) oraz hiszpańskiego trębacza Xaviego de la Salud, który wniósł nieco ożywienia w grę zespołu w dwóch ostatnich utworach.

Gwiazdą tego dnia był jednak Adam Makowicz, który zagrał nieco ponad godzinny solowy recital. Na występ złożyły się własne kompozycje artysty, utwory Fryderyka Chopina, ale przede wszystkim repertuar, w którym Adam Makowicz czuje się chyba najlepiej: standardy –  utwory pisane z przeznaczeniem dla broadwayowskich teatrów.  Ogromną zaletą występów Adama Makowicza jest to, że wybiera on utwory mniej znane, nie ograne, będące jednak składnikami „Great American Songbook”.  Koncert nie był może emocjonujący  i iskrzący, z przyjemnością słuchało się jednak muzycznego kunsztu i maestrii Adama Makowicza. To był przyjemny wieczór z pięknymi melodiami.

Finałowa odsłona festiwalu Adi Jazz 2014 rozpoczęła się występem zespołu Bogdana Grada. Po tym łódzkim zespole na scenie pojawiły się kolejne gwiazdy drugiej odsłony tegorocznej edycji imprezy. Jako pierwszy zaprezentował się publiczności kwartet  Luisa Nubioli. Kubańsko – polski skład zespołu sugerował odbiorcom, że będą mieli do czynienia z  jazzem latynoskim. Tymczasem już pierwsze dźwięki okazały się niespodzianką i to na wysokim poziomie. Świetnie zgrani i uzupełniający się muzycy zaprezentowali nam solidną dawkę muzyki mainstreamowej, lekko jedynie doprawionej rytmami kubańskimi.  Saksofon Luisa Nubioli brzmiał silnie i stanowczo. Lider zespołu był także kompozytorem większości zaprezentowanych utworów. Nubiola nie zdominował jednak koncertu, pozwalając zaprezentować się kolegom z zespołu.  Pochwały należą się grającemu na fortepianie Wojciechowi Olszewskiemu, którego granie przywodziło mi niekiedy na myśl Gonzalo Rubalcabę. Znakomicie  pokazała się sekcja rytmiczna z  Marcinem Chenczke na basie i Krzysztofem Szmańdą na bębnach.  Wreszcie – last but not least – Jose Torres, który dyskretnie wspierał kolegów, a dwa ostatnie utwory, zagrane już całkowicie w rytmach latynoskich, poprzedził długim porywającym solowym występem.  

Drugi koncert tego wieczoru to String Connection. Tym razem ze Zbigniewem Wromblem na basie. Koncert poniekąd jubileuszowy, odbywał się bowiem w wigilię urodzin Krzesimira Dębskiego, co uczczone zostało odegraniem i chóralnym odśpiewaniem standardu „Sto lat”.  Krzesimir Dębski ubarwiał występ swoją konferansjerką żartując nieco z metryk członków zespołu.  Koncert zagrany był jednak z iście młodzieńcza energią. Kompozycje pochodzące z początków istnienia zespołu zabrzmiały bardzo świeżo.  Ogromna w tym zasługa samych muzyków: niespożytej energii Krzesimira Dębskiego, znakomitego jak zwykle Andrzeja Olejniczaka, sekcji Wrombel – Przybyłowicz oraz Janusza Skowrona. To była Klasa Mistrzowska.

Finał finałów to występ  zespołu Bartosza Hadały z gościnnym udziałem Randy’ego Breckera. Kwartet uzupełniali Paweł Dobrowolski i Andrzej Święs.  Muzycy zagrali utwory z płyty pianisty zatytułowanej „The Runner Up”.  Naprawdę dobra muzyka, znakomici instrumentaliści no i Randy Brecker. Wydawało by się, że to wszystko stanowić będzie creme de la creme tegorocznego festiwalu. W mojej ocenie tak się jednak nie stało i to zupełnie nie z winy muzyków. To oczywiście moje subiektywne odczucia, ale ten niezły skądinąd występ odebrałem bez większego emocjonalnego zaangażowania.

Muszę tu z żalem wrzucić kamyczek do ogródka organizatorów. Po ponad czterech godzinach na widowni trudno jest bowiem powstrzymać znużenie  i nie mieć przytłumionej percepcji. Nawet bardzo dobry koncert oraz udział gwiazdy pokroju Randy’ego Breckera, nie był w stanie powstrzymać części publiczności od opuszczenia sali, nawet jeszcze przed rozpoczęciem ostatniej odsłony imprezy. Wydaje się, że trzy krótsze bądź dwa dłuższe koncerty jednego wieczora to maksimum, które gwarantuje, że nie dozna się uczucia przesytu.  Moje odczucia pogłębia fakt, że bez żalu można było zrezygnować z pierwszego występu, który znacznie odstawał poziomem do pozostałych prezentacji tego wieczoru. Szkoda wysiłku i zaangażowania muzyków, które w moim przekonaniu zostały zmarnowane.  Pozwalam sobie poddać to pod rozwagę organizatorów przed kolejną edycją Adi Jazz Festival, która mam nadzieję, w kolejnym roku zagości w Łodzi z równie interesującym programem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s